Państwowe konsorcjum budowlano-inwestycyjne Ershisanye Construction Group, Changsha, Hunan, Chiny (


Wybrane realizacje
Państwowe konsorcjum budowlano-inwestycyjne Ershisanye Construction Group, Changsha, Hunan, Chiny (


Wybrane realizacje
wtorek 16 czerwca 2009 15:58
Państwo Środka staną się liderem globalnego odbicia na rynkach. Zwłaszcza że, jak podkreśla Marek Mobius prezes Templeton Asset Management Ltd., chińskie władze mają środki na pobudzanie tamtejszej gospodarki. Ekspert podkreśla, że rynki czeka jeszcze wiele miesięcy nerwów.
Rynki wschodzące osiągają jak dotąd w 2009 roku lepsze wyniki niż pozostałe rynki; czy uważa Pan, że taka tendencja utrzyma się przez pozostałą część roku?
Choć jesteśmy optymistami w odniesieniu do potencjału dalszych wzrostów, należy pamiętać, że rynek nadal podlega wzmożonej zmienności i pozostanie pod jej wpływem jeszcze przez pewien czas. Oznacza to, że czekają nas przejściowe okresy zarówno spadków, jak i wzrostów na rynkach. Powinniśmy zatem wykorzystywać momenty zniżkowe do kupowania papierów po niskich cenach, zwracając uwagę na wyceny i perspektywy wzrostów zysków przedsiębiorstw, aby uniknąć nabywania lub utrzymywania zbyt drogich akcji. Nadal dostrzegamy atrakcyjność takich rynków, jak Chiny, Tajlandia, Brazylia, Meksyk, Turcja czy RPA.
Które sektory są obecnie według Pana najbardziej atrakcyjne?
Atrakcyjnie wyglądają akcje spółek surowcowych, ponieważ kursy wielu z nich spadły poniżej faktycznej wartości, a ponadto spodziewamy się utrzymania się światowego popytu na surowce R32;w dłuższej perspektywie. Korzystnie wyglądają także udziały spółek z sektora dóbr konsumenckich, które powinny notować wzrosty zysków wraz z rosnącymi dochodami per capita i coraz silniejszym popytem na towary.
Czy światowy rynek akcji będzie ponownie testował marcowe minimum?
Zawsze istnieje taka możliwość, a przyczyną takiego obrotu spraw może być coś całkowicie nieoczekiwanego, np. wybuch wojny na Półwyspie Koreańskim czy potężna, globalna pandemia grypy. Jak już wspomniałem, dopóki gospodarki światowe są osłabione, na rynkach będzie panowała zmienność i w najbliższych miesiącach będziemy świadkami zarówno wzrostów, jak i spadków.
Który spośród rynków BRIC (Brazylia, Indie, Chiny, Rosja) będzie osiągał według Pana najlepsze wyniki?
W tej chwili nie da się tego przewidzieć, ale sądzimy, że duże szanse na osiągnięcie tak określonego celu mają Chiny. Mówię oczywiście o wzroście od początku bieżącego roku. Rynek rosyjski także wygląda obecnie na bardzo niedoszacowany. Zależy to też od powodzenia dotychczas podjętych działań w tym zakresie. Chiny niewątpliwie mają środki niezbędne do ich ponowienia. Możemy spodziewać się kolejnych działań, jeżeli dotychczas wprowadzone środki i programy nie przyniosą oczekiwanych rezultatów.
Biorąc pod uwagę dobre wyniki Chin, czy możemy już mówić o hossie na tym rynku?
Może na to wskazywać potężna skala wzrostów, jednak biorąc pod uwagę bardzo nagły wzrost, trudno byłoby przyjąć, że trend ten będzie zrównoważony. Nadal sądzę, że czeka nas okres wzmożonej zmienności, a co za tym idzie – korekty na rynkach. Niemniej jednak, spodziewamy się, że Chiny nadal będą liderem globalnego odbicia na rynkach.
Czy chińskie władze wprowadzą w 2009 roku kolejne pakiety stymulacji gospodarki, a jeżeli tak, to dlaczego?
Zależy to powodzenia dotychczas podjętych działań w tym zakresie. Chiny niewątpliwie mają środki niezbędne do ich ponowienia. Możemy spodziewać się kolejnych działań, jeżeli dotychczas wprowadzone środki i programy nie przyniosą oczekiwanych rezultatów.

pww
czwartek 18 czerwca
Trwająca od wczoraj dwudniowa wizyta chińskiego prezydenta Hu Jintao w Moskwie to koncert dyplomatycznych uśmiechów i deklaracji o przyjaźni. Jednak w tle toczy się regionalna rozgrywka o Azję Środkową. Tę nową wielką grę Rosja wyraźnie zaczyna przegrywać. Dzieje się tak za sprawą kryzysu gospodarczego, który Rosjan osłabił, a Chińczyków najwyraźniej wzmacnia.
"Mimo kryzysu nasze relacje są wolne od ekonomicznych czy politycznych tarć" - mówił wczoraj premier Władimir Putin, witając w Moskwie gościa z Pekinu. Tarć nie ma, bo też Chińczycy nie wchodzą w otwarte konflikty z Moskwą: po prostu, robią swoje. Przykładem choćby zakończony w poniedziałek szczyt Szanghajskiej Organizacji Współpracy, zrzeszającej poza Rosją i Chinami państwa Azji Środkowej.
Uczestnicy szczytu całkowicie zignorowali właściwie wszystkie propozycje, z jakimi wyszła Moskwa podczas obrad. Szczególnie bolesną porażką było fiasko nacisków prezydenta Dmitrija Miedwiediewa na taką reformę systemu finansowego, która zniosłaby prymat amerykańskiego dolara jako światowej waluty rozliczeniowej. Poza pozostającym wciąż w bliskich relacjach z Rosjanami prezydentem Kazachstanu, pozostali zbyli wywody Miedwiediewa milczeniem.
Zdaniem ekspertów, to wynik kryzysu. Chińczycy wypchnęli biedniejących szybko Rosjan z pozycji głównego kredytodawcy regionu. "Nie domagają się ani politycznych koncesji, jak Moskwa, ani przestrzegania praw człowieka, jak Zachód. Interesuje ich wyłącznie biznes" - mówi nam ekspert Fundacji Dziedzictwo Eurazji Jurij Panasik. "Cele polityczne w ich retoryce w ogóle się nie pojawiają" - dodaje.
I nie muszą. Obiecane kredyty na sumę 10 mld dol. siłą rzeczy wiążą Azję Środkową z Państwem Środka. Na dodatek w październiku ruszy rurociąg z kazachskich pól naftowych do chińskiego Xinjiangu, a z końcem roku kolejny - tym razem z Turkmenistanu. Do projektu dołączył też Uzbekistan.
Chińczycy wchodzą i do Kazachstanu: w maju kupili kontrolny pakiet akcji jednego z największych kazachskich producentów ropy - firmy Mangistaumunajgaz. W trakcie przetargu pokonali m.in. spółkę córkę Gazpromu. Inna sprawa, że przy okazji obiecano kolejne 10 mld dol. kredytu.
Dzięki nowym inwestycjom (poza sektorem energetycznym w grę wchodzi też budowa infrastruktury drogowej) Pekin nie tylko utrwala wpływy w regionie, ale też zaspokaja własne - rosnące w tempie 7,5 proc. rocznie - zapotrzebowanie na energię. To tym prostsze, że złoża ropy i gazu są na wyciągnięcie ręki, tuż za zachodnią granicą Chin.
Przy okazji Chińczycy zamieszają w geopolityce. Dotychczas reeksport turkmeńskiego i uzbeckiego gazu do Europy odbywał się za pośrednictwem rosyjskiego Gazpromu. Otwarcie gazociągów dla Chin oznaczać będzie m.in. przynajmniej częściowe wypchnięcie Rosjan z tego rynku i ukrócenie używania surowców energetycznych dla osiągania celów politycznych.
Widać też pierwsze symptomy rosnącej asertywności dawnych sowieckich republik. Tadżykistan już odmówił Moskwie sprzedaży pakietów kontrolnych strategicznych przedsiębiorstw i zablokował transmisję rosyjskiej telewizji RTR Płanieta. Uzbekistan i Kirgistan nie wykluczają z kolei ponownego wpuszczenia na swoje terytorium żołnierzy USA. Zbliża się nowe rozdanie kart w wielkiej grze i tym razem krupierem będą Chińczycy.
Michał Potocki dziennikarz działu świat
LEDy z Chin - lampy, żarówki, listwy, panele, oświetlenie
Zapraszamy także do zapoznania się z oferta firm Chińskich na naszej stronie LEDy.z-Chin.pl
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------------------------- Aladyns.com brings customers - Promote your products free now !

Kontrakt obejmujący dostawę hydraulicznych sterowań pilotowych na kwotę 857 tys. euro był realizowany sukcesywnie od maja do połowy czerwca 2009 roku. Zamówienie obejmowało dostawę 164 sztuk hydraulicznych sterowań pilotowych dwudziesto-funkcyjnych produkcji DAMS GmbH wraz z kompletem zaworów upustowych o wydajności od 125 l/min do 1000 l/min.
- DAMS GmbH znajduje się w strukturach Grupy Famur od 2007 roku. Spółka przeszła pomyślną konsolidację i restrukturyzację, a teraz umacnia pozycję na rynkach zagranicznych. Zamówienie dla spółki DAMS płynące z Chin jest powodem szczególnej satysfakcji, ponieważ wejście z ofertą na ten rynek jest bardzo trudne. Przedstawiciele władz oraz chińskiego przemysłu wydobywczego są zainteresowani technologiami stosowanymi przez grupę – mówi Tomasz Jakubowski, prezes zarządu Famur.
DAMS GmbH z siedzibą w Niemczech jest znaczącym producentem hydraulicznych elementów sterowań i zaworów hydraulicznych, wykorzystywanych w maszynach i urządzeniach do podziemnej eksploatacji węgla kamiennego.
W I kwartale 2009 roku przychody DAMS GmbH przekroczyły 2,5 mln euro, co stanowi ponad trzykrotny wzrost w porównaniu do analogicznego okresu 2008 roku.
Grupa FAMUR rozwija także współpracę z kontrahentami z Ameryki Południowej. W maju 2009 roku Grupa zrealizowała dostawę 178 sztuk sekcji obudowy zmechanizowanej produkcji FAZOS, w ramach kontraktu z meksykańską spółką Minerales Monclova, S.A. de C.V. Wartość umowy przekroczyła 19,5 mln EUR (ok. 64,8 mln zł według kursu z dnia zawarcia umowy).
---------------------------------------------------------------------------------------------

---------------------------------------------------------------------------------------------

Dotyczy ona wykorzystania potencjału spółki w zakresie przekształcenia się w operatora logistycznego, które wynika z trwającej głębokiej restrukturyzacji firmy.
Będzie to docelowo oznaczało aktywizację w transporcie towarów między Europą a Azją. Omówiona zostanie również współpraca z polskimi firmami budowlanymi i projektowymi przy modernizacji dróg kolejowych w Polsce. Rozmowy z udziałem ministra infrastruktury w Pekinie dotyczą także współpracy polsko-chińskiej w transporcie drogowym, morskim i lotniczym.
Grupa PKP zaoferuje chińskim firmom możliwość współpracy konsorcjalnej w projektach inwestycyjnych modernizacji polskich linii kolejowych. Dostęp do tego rynku jak największej liczby podmiotów z różnych części świata ma wpływ na większą konkurencję między wykonawcami budowlanymi oraz obniżanie cen realizowanych kontraktów. Polska oferta jest szczególnie atrakcyjna, ponieważ PKP SA współpracują z firmami wyspecjalizowanymi w przygotowywaniu projektów oraz wykonawstwie budowlanym inwestycji infrastrukturalnych. Daje to możliwość nawiązania skutecznej współpracy dla firm i kapitału chińskiego.
PKP SA są także zainteresowane współpracą z chińskimi firmami przy dużych projektach inwestycyjnych budowy węzłów komunikacyjnych w miejscu obecnych dworców kolejowych należących do PKP SA. Przedstawiciele chińskiego rządu otrzymają również propozycję wykorzystania polskiego systemu SUW 2000, który umożliwia tanie i szybkie prowadzenie ruchu kolejowego na torach o różnych rozstawach szyn. Problem taki występuje w kolejowym ruchu towarów między Europą a Chinami. Przyśpieszenie ruchu kolejowego zwiększy jego konkurencyjność w stosunku do transportu morskiego i lotniczego.
---------------------------------------------------------------------------------------------

---------------------------------------------------------------------------------------------
Powstaną wielkie transazjatyckie szlaki kolejowe - wp.pl
IAR | 13.06.2009

(fot. AFP)
---------------------------------------------------------------------------------------------

The UN Economic and Social Commission for Asia and the Pacific (ESCAP) said the Intergovernmental Agreement on the Trans-Asian Railway Network became operative 90 days after China became the eighth country to have ratified it. The other parties to the agreement – developed with UN assistance – are Cambodia, India, Mongolia, Republic of Korea, Russian Federation, Tajikistan and Thailand.
The network comprises 114,000 kilometres of rail routes li
The network will also provide improved access for landlocked countries to major ports, ESCAP said.
Noeleen Heyzer, Executive Secretary of ESCAP, told an inaugural ceremony in ESCAP’s Bangkok headquarters, “Modern economies cannot generate long-term growth and employment without highly efficient transport networks that are developed with a high level of integration.
“The timing of this agreement is particularly significant as leaders from our region promote intra-regional trade to stimulate recovery from the economic crisis. It will provide a more cost effective way of doing business and ensure the benefits of trade are more evenly distributed across the region,” Ms. Heyzer said.
“Countries worldwide are now realizing that rising demand for transport services can no longer be met by roads alone,” said Ms. Heyzer. “The recent fluctuation in the oil price, growing concern over energy-dependency and the environmental impact of the transport industry are pushing policy-makers to promote more environmentally-friendly and sustainable rail transport solutions.”
---------------------------------------------------------------------------------------------
Interview: UN official Sees Promising Prospect of Trans-Asian Railway Network
Chief of UN Asia-Pacific regional arm Dr. Noeleen Heyzer said Thursday the Intergovernmental Agreement on Trans-Asian Railway Network, with China being an important party, will play a significant role in boosting intra- regional trade.
"The agreement is a fr
Dr. Heyzer, who is also the UN Under-Secretary-General, said that she thinks that currently it is extremely difficult for Asia to trade within itself, citing it lacks the infrastructure development as well as connectivity across borders to facilitate trade. "In fact, if you look at the exports, Asia is more integrated with the rest of the world than with itself. Only 37 percent of all the exports of Asia is done within the Asian region. "
However, she said that this trans-Asian railway network, together with the Intergovernmental Agreement on the Asian Highway Network which entered into force in July 2005, also under the auspices of ESCAP, is helping to increase the connectivity and intermodal transport, which in turn will allow the transfer of goods and services across border.
The mega-network, li
The states that have ratified the agreement are Cambodia, China, India, Mongolia, South Korea, Russia, Tajikistan and Thailand. The agreement was opened for signature during the Asia-Pacific Ministerial Conference on Transport at Busan of South Korea in November 2006, almost half a century after the idea of a regional railway network was first raised in 1960s. It has now been signed by 22 countries.
Asked the challenges of the huge project, Dr. Heyzer admitted that the 114,000-km-railway network that li
She, however, remains optimistic about the funding. "Each of the countries that has signed the agreement and ratified it will be making investment (on railway)," she said, citing China as an example.
"China is currently the world's largest investor in railway development. I know that China has agreed to invest something like 88 billion U.S. dollars per year from 2010 to 2012," she said.
Talking about China, the ESCAP executive secretary apparently has a lot to say. "It is the largest country in the world that has been focusing on the railway development. What it will do will open up new possibilities for its neighboring countries."
Many of the goods from the landlocked countries will be looking to China as a "transit country", she said, mentioning an interesting fact that out of the 20 highly developed ports of the world, the majority of 12 are in China.
"China will be the gateway to allow the landlocked countries to trade with the rest of the world. what it will be contributing to will be the share prosperity in the Asian region," Dr. Heyzer said.
She also sees China a new-technology lover, such as the adoption of high-speed train, and she hopes much of these new technologies be shared with other members of this railway network.
So China will play a big role in the network "in terms of investment, its functioning as a transit country, the new technologies, and also its being a big market itself", she said.
At the end of the exclusive interview, the ESCAP executive secretary shows optimism on the timeline of the huge scheme.
"With the priorities having been set -- to try to raise the sources to deal with the missing li
---------------------------------------------------------------------------------------------

---------------------------------------------------------------------------------------------
Soros: Chiny jako pierwsze wyjdą z kryzysu - Onet.pl

Amerykański finansista węgierskiego pochodzenia George Soros uważa, że pierwszym krajem, który przezwycięży kryzys gospodarczy, będą Chiny. Informuje o tym w poniedziałek dziennik "Shanghai Daily".
"Powrót Chin do koniunktury będzie szybszy niż w pozostałych państwach" - oświadczył na uniwersytecie Fudan w Szanghaju Soros, który jest jednym z najważniejszych inwestorów w chińskich liniach lotniczych Hainan Airlines.
"Chiny powinny odegrać konstruktywną rolę w odbudowywaniu światowego systemu gospodarczego i mieć w nim więcej do powiedzenia" - ocenił Soros, dodając, że Chiny będą "rosnąć szybciej, niż sądzi większość".
Finansista powiedział, że po zakończeniu kryzysu spodziewa się wyłonienia "nowego świata". Przyznał jednak, że nie widzi na razie oznak powrotu koniunktury.
Więcej: China-Info-News.com
---------------------------------------------------------------------------------------------
O dzieciach w Chinach - Zapiski z Państwa Środka

Nasza (Heleny i moja) znajoma oczekuje dziecka. Wiadomość radosna, ale czy jest to powód, żeby pisać o tym u mnie na blogu? Tak też myślałem, ale doszedłem w końcu do wniosku, że to może być ciekawy temat: Jakie są oczekiwania rodziców/dziadków co do płci przyszłego dziecka/wnuka/wnuczki?
Podzielmy dla uproszczenia Chińczyków na miastowych (wykształconych) i poza-miastowych (niewykształconych) - oczywiście to tylko uproszczenie i sporo wyjątków, tym niemniej na potrzeby tegoż wpisu - możemy takie uproszczenie przyjąć.
Dziadkowie poza-miastowi. Obowiązkowo wnuk! Nie ma nawet mowy o jakiejś dziewczynce! Stąd potem rodzi się wiele problemów - część ‘wymusza’ aborcję, jeśli przyszłym potomkiem ma być dziewczynka. Zwyczaj to zwyczaj. Ma być syn/wnuk.
Z tego oto przekonania rodzi się (o ironio) pole do nadużyć. Oficjalnie w Chinach, właśnie ze względu na tego typu przypadki - zabronione jest robienie przez rodziców badań pozwalających określić płeć dziecka. Oczywiście ‘rynek’ rządzi się swoimi prawami i zawsze znajdzie się jakieś rozwiązanie - jeśli brak znajomości w szpitalu, to zazwyczaj sprawę da się załatwić kopertą z odpowiednią kwotą. A potem - to już w zależności od wyników.
Dziadkowie miastowi - dobrze byłoby mieć wnuka, ale jak będzie wnuczka, to też dobrze. Tak czy inaczej warto wcześniej się dowiedzieć, jakiej płci będzie potomek. Tak tylko do wiadomości - coby już ubranka kompletować. Albo i przemyśleć jeszcze to i owo.
Specjalnie w tej wyliczance uczynię jeden wyjątek - dla dziadków Szanghajczyków. Tacy cieszyć się będą z wnuczki. Rodzice zresztą też. Otóż bowiem w Szanghaju posiadanie córki to jakby mniej problemów - nie trzeba się zastanawiać od urodzenia syna, skąd wziąć pieniądze na mieszkanie (co zważywszy na chore ceny nieruchomości w tym mieście jest nielada wyzwaniem). Problemów będzie potem mniej, bo to albo sie wyda dziewczynę za bogatego Szanghajczyka (którzy to jeszcze uczeni od małego sami będą gotować, prać i co tam do głowy przyjdzie, zaś żona Szanghajka - chodzić na zakupy z psiapsiółkami) albo za obcokrajowca (co oczywiste - też ma być bogaty). Zazwyczaj lista wymagań jest o wiele dłuższa, ale poprzestańmy na tych kilku elementach.
Ta klasyfikacja to jak napisałem bardzo uproszczony schemat. Tym niemniej ma w sobie sporo prawdy.
A do moich uwag garść faktów.
Z danych publikowanych przez Chińską Komisję Populacji oraz Planowania Rodziny (li
Przyrost ‘netto’ w roku 2008 to 6.73 miliona osób (urodziło się 16.08 miliona dzieci, zaś zmarło 9.35 miliona Chińczyków). Tzw sex ratio czyli ilość rodzących się chłopców do rodzących się dziewczynek (w 2008 roku) to 120.56 chłopców na 100 dziewczynek (potwierdza to moje wcześniejsze wypociny - wszak większa część Chin to w dalszym ciągu tereny wiejskie).
No to jak drodzy Rodacy? Mamy co nadganiać.
Światowy Szanghaj - Interia.pl

Piątek, 5 czerwca
Przez ostatnie 100 lat Szanghaj przebył zadziwiającą przemianę. Kiedyś znany jako Dziwka Azji, Paryż Wschodu czy Królowa Orientu, ze względu na turystykę seksualną, a także wysoką przestępczość i handel opium, dziś to ogromna metropolia.
Ta bogata metropolia jest wiodącym centrum biznesowym i finansowym Azji, co potwierdza przyznanie jej w 2010 r. organizacji Wystawy Światowej EXPO - najważniejszej, największej i najbardziej prestiżowej imprezy promocyjnej na Ziemi.
O Szanghaju można byłoby powiedzieć, że jest najbardziej dynamicznym miastem w najszybciej rozwijającym się państwie na świecie. To do czegoś zobowiązuje. Chińska metropolia jest uznawana za największą w kraju (ok. 20 mln mieszkańców) i za trzeci co do wielkości port morski na Ziemi (po Rotterdamie i Singapurze).
Usytuowanie u ujścia rzeki Jangcy, w znakomitym punkcie komunikacyjnym, zdeterminowało rozwój miasta. Do VII w. n.e. na terytorium dzisiejszego Szanghaju były tylko mokradła. Nowoczesne miasto wywodzi się z XVI-wiecznej osady, powstałej w czasach, gdy władze Chin stworzyły w tym regionie sieć kanałów, które miały osuszyć okoliczne grunty. Pierwsi osadnicy zostali skoncentrowani wzdłuż koryt rzek Szanghaj (nieistniejącej dziś) oraz Huangpu. Rozwój pod rządami mandżurskiej dynastii Qing (panującej od 1644 r.) był ściśle związany z handlem opium. To właśnie ten port był punktem wymiany handlowej, w którym na brytyjskie okręty ładowano herbatę, jedwab, porcelanę i następnie wieziono je do Indii, skąd eksportowano do Kraju Środka wełnę, przyprawy i nade wszystko ten narkotyk. Rozwój handlu opium, które stało się bardzo popularne wśród chińskich elit, przyczynił się do powstania legendy Szanghaju, znanego jako Paryż Wschodu czy Dziwka Azji, co wskazywało na niezwykłą rozwiązłość jego mieszkańców. W XIX w. narkotyk ten stał się przyczyną wojen między Wielką Brytanią i Francją a Chinami (tzw. wojny opiumowe). Władze cesarstwa chciały ograniczyć koncesję przyznaną Brytyjczykom na obrót opium. Walki, zakończone traktatem w Nankin w 1842 r., spowodowały, że miasto stało się niebezpiecznym miejscem, w którym szybko rosły narkotykowe fortuny. Na mocy tego porozumienia Hongkong przeszedł pod władzę Wielkiej Brytanii (po wsze czasy), a pięć dużych portów - Kanton (Guangzhou), Fuzhou, Xiamen, Ningbo i Szanghaj - zostało otwartych dla europejskich statków i obcokrajowców, którzy mogli prowadzić w nich handel oraz osiedlać się na stałe. Ze względu na swe dogodne położenie najszybciej rozwijał się ostatni z nich. Do Szanghaju przybyła europejska kultura oraz duchowni chrześcijańscy, zawitały protestanckie i katolickie świątynie.
Miasto rozwijało się szybko, w połowie XIX w. pojawiło się oświetlenie gazowe, niedługo potem elektryczność. W 1908 r. otwarto pierwsze kino i linię tramwajową, a w 1922 r. na ulice wyjechały autobusy. W pierwszej dekadzie XX w. liczba mieszkańców miasta przekroczyła milion.
W Szanghaju co jakiś czas pojawiały się jednak oznaki niezadowolenia rdzennych mieszkańców, którzy nie mogli się pogodzić z dominacją Europejczyków. W połowie XIX w. Chinami wstrząsnęły krwawe zamieszki i walki, w których brali udział głównie zubożali chłopi pragnący wyzwolić państwo spod wpływu obcokrajowców i występujący przeciw mandżurskiej dynastii Qing, tzw. powstanie Tajpingów (1851-1864). Tajpingowie podjęli nawet próbę opanowania Szanghaju, ale zostali odparci z dużymi stratami przez wojska cesarskie, wspierane przez oddziały brytyjskie, francuskie i amerykańskie. W latach 1899-1901 wybuchł konflikt, który do historii przeszedł jako powstanie bokserów. W latach 20. XX stulecia w mieście pojawiły się silne ruchy komunistyczne, grupujące studentów oraz robotników. Zamieszki i walki nie zahamowały jednak dalszego rozwoju Szanghaju. Miasto nadal było otwarte na handel i emigrację z całego świata - w latach 30. XX w. miało już powyżej 3 mln mieszkańców, z czego ponad 70 tys. stanowili obcokrajowcy. Niestety, zbliżający się światowy konflikt nie ominął tego wielkiego portu. W 1932 i 1937 r. duża część miasta została zniszczona podczas ataku wojsk japońskich. W trakcie II wojny światowej miasto zostało odbite przez siły alianckie, aby w 1949 r. wpaść w ręce chińskich komunistów. Tak zakończyła się historia "starego Szanghaju".
Szanghaj dnia dzisiejszego
Dziś Szanghaj, położony we wschodnich Chinach, na południowym brzegu delty rzeki Jangcy, jest największą metropolią w całym kraju, centrum przemysłowym, handlowym oraz finansowym. Miasto szczyci się rozwiniętą infrastrukturą transportową (naziemną, podziemną, wodną i powietrzną), turystyczną oraz bogatym zapleczem kulinarnym, które robi wrażenie nawet na najbardziej wybrednych smakoszach. Są tu tysiące restauracji, można w nich skosztować każdej z szesnastu tradycyjnych chińskich kuchni, a także potraw europejskich, japońskich, hinduskich i arabskich.
Atrakcje turystyczne
W Szanghaju turyści mają naprawdę w czym wybierać. Miłośnicy historii Chin i czasów cesarstwa od razu mogą skierować swoje kroki do ogrodu Yuyuan. Ci, którzy chcą choć przez chwilę poczuć klimat dekadenckich lat 30. XX w., na pewno nie zawiodą się europejską dzielnicą miasta, Bundem. Z kolei Pudong to nowoczesna część Szanghaju i specjalna strefa ekonomiczna. Na turystów czekają w całym mieście liczne muzea, gdzie eksponowane są chińskie dzieła sztuki.
Ogród Yuyuan ze swoimi zacienionymi altankami, oczkami wodnymi, w których kłębią się karasie złociste (popularnie zwane złotymi rybkami), pawilonami, sosnami, bambusami i wszechobecnym jaśminem jest najważniejszym punktem dla zwiedzających miasto. Znajdujący się nieopodal bazar jest znakomitym miejscem na zakup pamiątek, o ile oczywiście nie przeszkadzają nam wszechobecne krzyki i tumult. Ogród znajduje się w centrum Starego Miasta. Powstał w 1559 r. na zlecenie jednego z urzędników cesarskich. Do 1760 r. podupadał, wówczas został odkupiony przez miejscowych kupców, którzy przywrócili mu dawną świetność i blask. W trakcie wojen opiumowych stacjonowali tu żołnierze brytyjscy, a podczas powstania Tajpingów cesarscy. W 1942 r. zniszczyli go Japończycy okupujący Szanghaj. W latach 50. i 60. XX w. został odrestaurowany i otwarty dla publiczności, a w 1982 r. uznano go za pomnik narodowy.
Bund jest jedną z najbardziej znanych i popularnych atrakcji turystycznych Szanghaju. To historyczna część dzielnicy Huangpu, a właściwie fragment zachodniego wybrzeża rzeki, noszącej taką samą nazwę. Bund to 52 zabytkowe budynki, ciągnące się na ponad 1,5-kilometrowym odcinku pomiędzy Yan'an Road i mostem Waibaidu. Budowle te pochodzą z czasów, gdy Szanghaj nazywany był Paryżem Wschodu. Prezentują przeróżne st
Drugim z symboli nowoczesnego Szanghaju jest nieco niższy budynek Jin Mao Tower (421 m), który swą architekturą nawiązuje do oryginalnych, chińskich pagod. Wieżowiec ten zajmują częściowo biura należące do Ministerstwa Handlu Zagranicznego oraz hotel Grand Hyatt Shanghai, który znajduje się na piętrach od 53 do 87. Z tarasu położonego na 88 piętrze można podziwiać wspaniałą panoramę miasta. Dostać na niego można się windą poruszającą się z prędkością ok. 9,1 m/sekundę. Dla turystów przygotowano tu nietypowe atrakcje, możliwość wysłania listu lub pocztówki z najwyżej położonego urzędu pocztowego na świecie, tudzież wypicia drinka w najwyżej położonej restauracji (w obu przypadkach chodzi o wysokość od podłoża, a nie od poziomu morza).
Podróżujący z dziećmi nie powinni ominąć dwóch oceanariów Changfeng Ocean World oraz Shanghai Ocean Aquarium. Ich atrakcje, takie jak tunel rekinów czy akwarium z kolorowymi rybami, klaunami (clownfish), na pewno pozostaną niezapomniane. Szczególnie interesujące jest to drugie miejsce - Shanghai Ocean Aquarium, gdzie można podziwiać wodne ekosystemy rzeki Jangcy, Australii, Ameryki Południowej, Arktyki i raf koralowych.
Najlepsze hotele
Jak na międzynarodową metropolię przystało, Szanghaj może ugościć jednocześnie tysiące gości w hotelach o najwyższym standardzie. W mieście działa m.in. ponad dwadzieścia obiektów 5-gwiazdkowych oraz prawie trzydzieści 4-gwiazdkowych. W Szanghaju znajdują się hotele wszystkich typów te, których stałymi gośćmi są głowy państw, szefowie rządów i partii politycznych, a także delegacje z innych krajów, jak i takie kierujące swą ofertę do biznesmenów albo turystów dbających o swoją kieszeń.
Jednym z najsłynniejszych obiektów noclegowych w Szanghaju jest 5-gwiazdkowy Grand Hyatt Shanghai znajdujący się w wieżowcu Jin Mao Tower. W Szanghaju obecne są najlepsze sieci hotelowe na świecie, m.in. Ritz, Le Meridien, InterContinental, Westin czy Marriott.
Zaćmienie Słońca w Szanghaju
Dla miłośników zaćmień Słońca niezmiernie ważnym dniem będzie 22 lipca 2009 r. w Szanghaju lub jego okolicach (np. w Wuzhen - zabytkowej wiosce usytuowanej nad brzegami kanałów, nazywanej "chińską Wenecją"). Wyjazd do Chin na obserwację tego niesamowitego zjawiska organizuje jedynie kilka wybranych polskich biur podróży, m.in. Alco-Tours Kafarski, Melting Pot, Orient Travel czy na specjalne zamówienie China Town Travel. Ok. godz. 9.40 będzie można tam zobaczyć całkowite zaćmienie Słońca (poza tym w Indiach i na Pacyfiku). Warto pamiętać o tym, że w ciągu roku na Ziemi można się spotkać co najmniej dwa razy z takim zjawiskiem, ale nie więcej niż pięć (z tego co najwyżej trzy są całkowite). Co najważniejsze, będzie to najdłuższe zaćmienie XXI w.! Jego maksymalny czas trwania wynosi aż 6 min. 39 sek. Należy przy tym pamiętać, że całkowite zaćmienie Słońca może trwać (teoretycznie) do 7 min. 32 sek. Takiej okazji po prostu nie można przegapić? Wie coś o tym Bogusław Kafarski (założyciel biura podróży Alco-Tours Kafarski), który aby obejrzeć ostatnie całkowite zaćmienie Słońca dotarł w sierpniu 2008 r. nawet na Biegun Północny. Teraz zaś wybiera się do Chin, tak samo jak właściciele Melting Pot czy Orient Travel. Na kilka chwil przed całkowitym przesłonięciem Słońca przez Księżyc powstaje przepiękne zjawisko nazywane poetycko pierścieniem z diamentem. Naprawdę ciężko potem ochłonąć po tym, co zobaczyło się na niebie.
Grand Prix Chin Formuły 1
Wielu turystów-kibiców z całego świata przyciąga do Szanghaju także Grand Prix Chin. Jest to wyścig zaliczany do Mistrzostw Świata Formuły 1, organizowany na nowoczesnym torze Shanghai International Circuit w Szanghaju. W tym sezonie miał on miejsce 19 kwietnia. Szanghajski tor jest obecnie najdroższym, jaki powstał na potrzeby Formuły 1 - kosztował 450 mln dolarów. Pierwsze Grand Prix Chin odbyło się na nim 26 września 2004 r. Na widowni zasiadło wówczas ok. 200 tys. kibiców! Już w 2010 r. znowu będziemy mogli oglądać w Szanghaju naszego jedynaka wśród kierowców Formuły 1 - Roberta Kubicę. Wypada tylko mieć nadzieję, że będzie miał więcej szczęścia niż w tegorocznych startach? A jeśli nie, to trudno - i tak warto zobaczyć wspaniały Szanghaj!
MAREK ŁABA
---------------------------------------------------------------------------------------------
Sekretarz Skarbu USA Timothy Geithner z wizytą w Pekinie - AzjaPacyfik.pl
Celem trzydniowej wizyty (31 maja-2 czerwca) Timothy Geithnera w Chinach było umocnienie strategicznego dialogu i więzi gospodarczych między USA i Chinami, zwłaszcza w obliczu kryzysu finansowego. Timothy Geithner zabiegał również o podtrzymanie zaufania do papierów dłużnych emitowanych przez rząd USA. Sekretarz Skarbu spotkał się m.in. z prezydentem Hu Jintao, premierem Wen Jiabao, wicepremierem Wang Qishan .Wygłosił również odczyt na Uniwersytecie Pekińskim.
Efekty wizyty są dość niejednorodne. Powodzeniem zakończyły się rozmowy dotyczące zastąpienia dotychczasowego dialogu strategicznego dialogiem strategicznym i ekonomicznym. Uzgodniono, że następne spotkanie w ramach dialogu strategicznego i ekonomicznego odbędzie się w Waszyngtonie jeszcze latem tego roku. Prezydent Hu Jintao określa dialog jako ważną platformę służącą pogłębieniu zrozumienia i wzajemnego zaufania między Chinami i USA. Premier Wen Jiabao wskazuje na przeciwdziałanie protekcjonizmowi w handlu i inwestycjach, reformę międzynarodowego systemu finansowego i wzmocnienie nadzoru nad międzynarodową walutą rezerwową jako na najważniejsze zadania dialogu.
Dążąc do zmniejszenia obaw związanych z bezpieczeństwem lokat w papiery dłużne rządu USA Sekretarz Stanu wskazywał na pojawiające się oznaki końca załamania (wzrost oszczędności gospodarstw domowych, rosnące zamówienia). Obiecywał stopniowe wycofywanie się z rządowego finansowania wzrostu gospodarczego. Znamienne, że w przeciwieństwie do wcześniejszych wypowiedzi administracji USA. T.G. nie apelował o dowartościowanie RMB. Wskazywał jedynie na konieczność uelastycznienia chińskiej polityki monetarnej apelując jednocześnie o konsekwentną realizację polityki strukturalnej zmierzającej do aktywizacji popytu wewnętrznego jako czynnika wzrostu gospodarki Chin i zmniejszenie uzależnienia gospodarki chińskiej od eksportu.
Zabiegi T.G. o podtrzymanie zaufania do lokat w papiery dłużne spotkały się z mieszanym odbiorem. Sondaż przeprowadzony w pierwszym dniu wizyty przez pekiński Global Times wśród najwybitniejszych chińskich ekonomistów ujawnił, że wśród 23 ekspertów aż 17 uważa amerykańskie papiery dłużne za ryzykowne.. Zdaniem eksperta z Ministerstwa Handlu oraz naukowca z China Macro Economics Institute inwestycje tego typu mogą oznaczać import dodrukowywanych dolarów i amerykańskiego kryzysu do Chin (za Xinhua z 2009.05.31). Rekomendowano natomiast inwestycje w towary strategiczne (zboża, surowce naturalne i energetyczne).
http://www.azjapacyfik.pl AzjaPacyfik.pl Wszystko, co chcielibyście wiedzić o Azji i Pacyfiku ------------------------------------------------------------------------------------------ Spotkanie Hu Jintao z amerykańskim sekretarzem skarbu - CRI
W opinii mniejszości (5) indagowanych ekonomistów lokaty w papiery dłużne emitowane przez rząd USA są, zważywszy na nadal istotną rolę gospodarki amerykańskiej w gospodarce światowej, mniej ryzykowne niż inne inwestycje. Niezależnie od uwag krytycznych względem lokat w papiery dłużne rządu USA wśród ekonomistów indagowanych przez Global Times przeważa pogląd o konieczności powstrzymania się od pośpiesznego wyzbywania się amerykańskich rządowych papierów dłużnych. W komentarzach dotyczących przebiegu wizyty i w kontekście papierów dłużnych pojawiała się jednak kwestia ewentualnej de-dolaryzacji chińskich rezerw walutowych i zastąpienia dolara inną niezależną waluta rezerwową, zwłaszcza w przypadku nieskuteczności amerykańskiej polityki antykryzysowej. Pomysły te oceniono jednak jako na razie nierealne i przedwczesne.

Przewodniczący ChRL Hu Jintao spotkał się 2 czerwca w Pekinie ze specjalnym wysłannikiem prezydenta Stanów Zjednoczonych, sekretarzem skarbu Timothy'm Geithnerem.
Podczas spotkania Hu Jintao powiedział, że Chiny i Stany Zjednoczone jako ważne w świecie państwa mają rozległe wspólne interesy w walce z międzynarodowym kryzysem finansowym, pobudzaniu odrodzenia światowej gospodarki, rozwiązywaniu palących problemów międzynarodowych i regionalnych oraz ochronie pokoju i bepieczeństwa na świecie. Hu Jintao powiedział, że strona chińska jest gotowa wzmacniać dialog i konsultacje na różnych szczeblach ze stroną amerykańską, poszerzać wymianę i współpracę w różnych dziedzinach, a także działać na rzecz dalszego postępu stosunków chińsko-amerykańskich w nowym etapie.
Timothy Geithner powiedział, że prezydent Barack Obama zobowiązał się do podejmowania przez stronę amerykańską działań na rzecz rozwoju bardziej intensywnych stosunków współpracy z Chinami.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Chiny głównym dostawcą paneli słonecznych

Jak ocenia firma Frost & Sullivan, przemysł chiński jest nastawiony przede wszystkim na wytwarzanie tanich ogniw słonecznych, m.in. dzięki stałemu obniżaniu kosztów produkcji. Rozszerza też systematycznie asortyment produktów, przejmując część udziałów w rynku należącego dotychczas do firm europejskich i japońskich. Spadek cen polysilikonu może umocnić pozycję Chin jako głównego ośrodka produkcji urządzeń i komponentów dla rynku energetyki słonecznej.
Z kolei Stany Zjednoczone zobowiązały się do uzyskania niezależności energetycznej. To zaowocowało zwiększonym wsparciem politycznym dla działalności związanej z pozyskiwaniem energii odnawialnej i w konsekwencji dało impuls także do rozwoju przemysłu solarnego. Pod względem już zainstalowanych systemów, USA odgrywają więc coraz większą rolę.
Wykorzystały one dotychczas jedynie ułamek swojego potencjału w tej dziedzinie, a mają wszystkie konieczne zasoby, by stać się silnym i doskonale zróżnicowanym rynkiem energii słonecznej. - twierdzi Alina Bakhareva, menedżer ds. badań rynku energii odnawialnej w globalnej firmie doradczej Frost & Sullivan.
Pomimo wzrostu konkurencji F & S zakłada, że Europa zachowa dość duży udział w rynku. Skutecznie rozwija „trzy główne elementy składowe konieczne do zbudowania dobrze zbalansowanego rodzimego przemysłu solarnego: badania, silną bazę produkcyjną oraz wsparcie rządowe” - stwierdza analiza F&S. Jednak nie jest wolny od problemów, jakie wywołał kryzys gospodarczy. Istnieje potencjalna groźba upadku małych producentów, jak i zarzucenia małych projektów inwestycyjnych. Zarazem rynek zacznie się konsolidować, a pozostaną na nim tylko ci gracze, którzy są w stanie zaoferować najlepsze produkty w najkorzystniejszej cenie – ocenia F & S.
Dzięki rozwojowi projektów komercyjnych, najsilniejszy w Europie jest niemiecki przemysł energii słonecznej. Wielu dużych producentów zapowiedziało zwiększenie wydajności istniejących instalacji lub wybudowanie nowych. Rozpoczęto też budowę największej w Niemczech stacji fotowoltaicznej o mocy 63 MW.
Od chwili wprowadzenia wiosną 2007 roku nowego systemu stałych dopłat, Hiszpania stała się ważnym odbiorcą urządzeń energetyki słonecznej. Deweloperzy starali się zainstalować jak najwięcej takich systemów przed wrześniem 2008 roku, aby skorzystać z bardzo atrakcyjnej taryfy (0,42 euro/kWh). Spowodowało to, że rząd został zasypany wnioskami i powstały poważne opóźnienia w realizacji inwestycji. Po zatwierdzeniu 382 projektów rząd nałożył ograniczenia na instalacje oraz wprowadził niższe taryfy.
Włochy i Grecja mają potencjał, aby stać się dobrze prosperującymi rynkami wschodzącymi z uwagi na atrakcyjne taryfy, jednak bariery administracyjne sprawiają, że kraje te wciąż pozostają uśpionym gigantem. Francja była tradycyjnie zwolennikiem fotowoltaiki zintegrowanej z budownictwem (Building Integrated Photovoltaic – BIPV). Oferuje najwyższą taryfę (0,55 euro/kWh). W ciągu ostatnich pięciu lat uzyskano tam stosunkowo dobre tempo wzrostu, a jednak było ono mniejsze, niż istniejące możliwości, ponieważ stosuje się różne podejście fiskalne do różnych typów instalacji.
Polska, która ma zbliżone do Niemiec warunki do rozwoju rynku energii słonecznej, prezentuje zupełnie inne podejście do tej możliwości wytwarzania energii elektrycznej – podsumowuje F & S. Moc zainstalowanych ogniw nie przekracza 1 MW i wygląda na to, że robi się niewiele w kierunku zwiększenia tempa wzrostu.
- Niezależnie od rosnącego znaczenia energii słonecznej w innych krajach Europy Środkowej, Polska wydaje raczej nie doceniać tego źródła energii odnawialnej. - stwierdza Alina Bakhareva. - Długo oczekiwany dokument „Polityka energetyczna Polski do 2030 r.” wskazuje, że fotowoltaika wygeneruje pod koniec trzeciej dekady tylko 0,1 proc. ogólnej energii elektrycznej uzyskanej ze wszystkich źródeł odnawialnych. Jest to wyjątkowo pesymistyczny scenariusz, który nie docenia krajowego potencjału rozwoju rynku energii słonecznej.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Singapur: Koluszki Dalekiego Wschodu - pb.pl

Różnorodnością kultur można się zachłysnąć. Na 682,3 km kw. — taka jest powierzchnia tego miasta-państwa na krańcu Półwyspu Malajskiego — spotka się chińskich wróżbitów i kaligrafów, usłyszy hinduską muzykę rodem z Bollywood i modlitewne zawodzenie imamów. Na chińskim bazarze można kupić wonne zioła, olejki i balsamy lecznicze. U Hindusów: różne gatunki curry i inne przyprawy. A Malajowie proponują kolorowe materiały.
Etniczne dzielnice — chińska (Chinatown), arabska (Arab Street), hinduska (Little India) — to turystyczne atrakcje Singapuru. Arab Street przyciąga meczetami: maleńkim Malabar Muslim Jama-ath i olbrzymim meczetem Sułtana. W Little India można się uraczyć wegetariańskim jedzeniem, zwiedzić świątynie Veerama Kali Amman, Sri Srinivasa Perumal i błyszczącą Świątynię Tysiąca Świateł. Chinatown — kryjące świątynię Thian Hock Keng, uważaną za jedną z najciekawszych w mieście — proponuje usługi wszelkiej maści: posiłek w modnej restauracji i kadzidło w tradycyjnym sklepiku.
Zosia samosia
Singapur to jedno z najbogatszych miejsc na ziemi. Jego mieszkańcy cieszą się najwyższym — po Japonii i Brunei — poziomem życia w Azji. Dawny przyczółek brytyjskiego imperium kolonialnego, zbudowany rękami emigrantów z Indii, Indonezji, Chin i Malezji, jest dziś wielkim węzłem komunikacyjnym, biznesowym i handlowym. Cóż, jego atutem jest sprzyjająca inwestorom polityka. I strategiczne położenie na skrzyżowaniu szlaków — ot, takie Koluszki Dalekiego Wschodu...
Singapur ma własne (jedne z najlepszych na świecie) linie lotnicze, walutę (dolar singapurski), banki, autostrady i ponad 4 miliony obywateli — Malajów, Chińczyków, Hindusów, Arabów, mieszkańców Indonezji i Filipin, a także ludzi określanych mianem Peranakan: potomków mieszanych, chińsko-malajskich związków. Wszyscy mówią w singlish (singapore english), a każdy na pytanie, kim jest, z dumą odpowie, że Singapurczykiem.
Jednej rzeczy Singapurowi brakuje. Ziemi. Widać to na każdym kroku. "Miasto lwa" (w sanskrycie — singapura) rozrasta się głównie wzwyż. Nie przytłacza jednak, bo futurystyczne drapacze chmur sąsiadują z zabytkami architektury kolonialnej, a między budynkami pozostawiono sporo wolnej przestrzeni i roślin. Poza niewielką liczbą kilkupiętrowych, większość budowli liczy 20-30 pięter. Ale to się zmieni. Najnowsze plany rozwoju miasta przewidują zabudowę pięćdziesięciopiętrową. Już teraz najnowocześniejsza dzielnica Singapuru — Central Business District — nadaje ton miastu. Wznoszą się tu kilkudziesięciopiętrowe siedziby banków i innych instytucji finansowych. Stal, szkło i beton. Nieopodal, u ujścia rzeki Singapore, rozpoczęła się budowa trzech pięćdziesięciopiętrowych hoteli połączonych dachem, na którym "wyrośnie" podniebny park.
Singapur, głodny ziemi, wdziera się w Morze Południowochińskie, zasypując je piaskiem. To chyba najdroższy piasek świata — importowany z Chin i Tajlandii. Obszar zasypanego morza nazywa się reclamation land i właśnie tam prowadzone są najbardziej spektakularne inwestycje architektoniczne. Brak przestrzeni ma także inne konsekwencje: Singapur musi importować większość żywności. Co nie znaczy, że nie ma tam co jeść. Wręcz przeciwnie — jedzenie to jedna z większych rozrywek tak tubylców, jak i przyjezdnych. W tysiącach restauracji czekają dania kuchni malajskiej, chińskiej, indyjskiej, tajskiej, indonezyjskiej, japońskiej, arabskiej, wietnamskiej, włoskiej, francuskiej i wielu innych.
Kipling i pizza
— Czy możemy zrobić sobie z tobą zdjęcie? — pyta kilku skośnookich mężczyzn. Są Filipińczykami, przyjechali do Singapuru na szkolenie, na zaproszenie firmy informatycznej, dla której pracują. Jest druga nad ranem, a na Clarky Key — tłoczno. To jedno z miejsc, gdzie wieczorami spotyka się singapurska młodzież, turyści, biali ekspaci. Tych ostatnich w Singapurze sporo. Przyciągają ich dobre pensje i bezpieczna egzotyka. Bo tu nie można się pobrudzić. Można za to dostać mandat za rzucenie na ulicę gumy, przejście przez ulicę poza pasami, wjechanie do parku na rowerze. Kara — minimum 500 dolarów. Co prawda singapurskich, ale to nadal wysoka grzywna.
Na Clarky Key leją się litry piwa, z otwartych do rana pubów dolatują dźwięki rock and rolla, azjatyckie piękności przechadzają się po nabrzeżu. Pachną frytki, gin i markowe perfumy. Bary prześcigają się w pomysłach, jak przyciągnąć klientów. W jednym podaje się drinki w butelkach od kroplówki, drugi przypomina słynny paryski Buddha Bar, trzeci proponuje zmrożoną wódkę Sobieski. Wszędzie można wypić Singapore Sling — koktajl na bazie ginu z cointreau, cherry brandy, grenadiną, angosturą, sokami z limonki i ananasa. Tego przepysznie orzeźwiającego, jasnoczerwonego drinka najlepiej zamówić w Raffles Bar w hotelu o tej samej nazwie. Raffles Hotel — jeden z ostatnich na świecie XIX-wiecznych luksusowych hoteli — to spora atrakcja. Ocieniony palmami dziedziniec, meble z czasów Josepha Conrada, obrotowe wachlarze poruszające tropikalne, wilgotne powietrze sprawiają, że można tu się poczuć jak podróżnik sprzed stuleci. Angielski pisarz Somerset Maugham nazwał kiedyś hotel Raffles "legendarnym symbolem wszystkich bajek o egzotycznym Wschodzie", a Rudyard Kipling zatrzymał się w nim podczas swej podróży dookoła świata.
Sącząc drinka lub piwo Tiger, zauważymy miejscowy zwyczaj: klienci rzucają na podłogę baru łupiny orzeszków ziemnych podawanych do drinków. Pod wieczór podłoga jest już nimi zasłana. To chyba jedyne miejsce w sterylnie czystym Singapurze, gdzie wolno śmiecić…
Do lokali, które obowiązkowo trzeba odwiedzić, zalicza się także The Line — restauracja w hotelu Shangri-La. Na powierzchni kilkuset metrów ustawione są tematyczne bufety z jedzeniem: malajskie satay, chińskie springrolls, indyjskie curry i typowo singapurskie specjały. Są też ryby i owoce morza, dania z grilla i sałatki, potrawy z makaronu i ryżu, austriackie desery, japońskie sushi, tajskie zupy a nawet francuskie tarty i włoskie pizze. Samym widokiem takiej gargantuicznej ilości jedzenia można się nasycić. O spróbowaniu każdej potrawy mowy nie ma.
Rekiny i Formuła1
W wyjątkowo czystym i poukładanym Singapurze nie ma zbyt wielu zabytków. Ale nudzić się nie można. Singapurczycy są mistrzami w organizowaniu rozrywek. Zeszłorocznym hitem były wyścigi Formuły1 głównymi ulicami miasta — nadmorską promenadą, między wieżowcami, zabytkowymi budynkami i chwiejącymi się na wietrze palmami. Niemal całą trasę można było obserwować z hotelowych okien. Dlatego w maju, cztery miesiące przed startem, większość miejsc hotelowych już zarezerwowano. Podzwrotnikowy klimat Singapuru jest gorący, wilgotny i bezwietrzny. Temperatura w pędzącym bolidzie byłaby nie do zniesienia. Ale i tę przeszkodę Singapurczycy potrafili obrócić na swą korzyść. Zorganizowali zawody w nocy. Pod koniec września odbyły się wyścigi Formuły1 w świetle księżyca. Było to pierwsze na świecie nocne rally. Posunięcie tym sprytniejsze, że miasto najbardziej spektakularnie wygląda właśnie nocą.
Miłośnicy fauny i flory powinni odwiedzić Jurong Bird Park — z setkami egzotycznych ptaków i ogród botaniczny z kilkoma tysiącami storczyków we wszystkich kolorach tęczy. Jest też ogród zoologiczny, gdzie można podglądać nocne życie zwierząt. Specjalny system oświetlenia powoduje, że żyrafy, lwy i antylopy nie widzą ludzi i zachowują się naturalnie. Zwierzęta nie siedzą w klatkach, mają wielkie wybiegi i warunki zbliżone do naturalnych. Wędrujący po zoo podczas nocnego safari mają wrażenie, że znaleźli się w środku tropikalnej dżungli.
W Singapurze można też przejechać się kolejką wysokogórską, popływać z rekinami w oceanarium, spłynąć tratwą w wielkim aquaparku a nawet pojeździć na sankach w centrum sportów zimowych (przy temperaturze zewnętrznej około 30 stopni!). A jeśli ktoś ma dosyć wielkomiejskiego gwaru, może uciec na którąś z niewielkich wysepek rozsypanych u wybrzeży. A tam już czekają plaże z białym piaseczkiem, lazurowa woda i kokosy spadające z palm.
Agnieszka Rodowicz
---------------------------------------------------------------------------------------------
Pod hasłem "Choćby i na koniec świata. Wielkie rzeczy" rusza kampania reklamowa DHL. Akcja podkreśla, że firma w ramach marki Global Forwarding świadczy usługi frachtu morskiego i lotniczego.
Startująca właśnie kampania DHL promuje markę Global Forwarding, w ramach której firma oferuje usługi transportu dużych i złożonych ładunków. Osobne przekazy reklamują usługi frachtu morskiego i lotniczego, pokazując Statuę Wolności płynącą na statku oraz Wieżę Eiffla przewożoną na pokładzie samolotu. Kampania pod hasłem "Choćby i na koniec świata. Wielkie rzeczy" ma za zadanie uświadomić odbiorcom, że DHL to nie tylko firma kurierska, na co wskazuje również logotyp marki Global Forwarding oparty na znaczku ww i wizerunku kuli ziemskiej. W ramach działań marketingowych rozpoczęto też promocję "Fracht za darmo", w której można skorzystać z wybranej usługi transportowej DHL Global Forwarding bez ponoszenia kosztów.

Akcja reklamowa jest prowadzona w telewizji, prasie, internecie (serwisy logistyczne i biznesowe) oraz na outdoorze. Kreację kampanii - zaplanowanej na cały czerwiec - przygotowała agencja Walk The Line, zakup mediów zajął się dom mediowy Mastermind, a działania PR prowadzi agencja Ad rem Public Relations.
Więcej: http://www.frachtzadarmo.pl/
Zobacz promocję DHL w Aladyns.com
---------------------------------------------------------------------------------------------
Karierę Cao zaczynał skromnie. Jako 16-latek handlował tytoniem. Przez chwile był rolnikiem, kucharzem i sprzedawcą owoców.
W 1976 r. zaczął pracować jako handlowiec w małej fabryce szkła Fuqing Gao Shan. Siedem lat później władze poleciły mu przejąć fabrykę i doprowadzić ją do porządku. Do tego czasu przynosiła straty. Jak głosi oficjalna historia, Cao potrzebował roku, żeby wypracować pierwszy zysk.
Firma Cao - Fuyao Glass Industry Group - jest największym w Chinach producentem szyb samochodowych. Kontroluje ok. 70 proc. gigantycznego chińskiego rynku i dostarcza szyby do samochodów produkowanych (głównie na chiński rynek) przez General Motors, Chryslera, Forda, Volkswagena, Toyotę. Zatrudnia 10 tys. pracowników.
Chiński koncern nie uniknął zatargów prawnych z zachodnią konkurencją. W archiwach amerykańskich sądów można znaleźć informacje np. o pozwach o naruszenie własności intelektualnej, jakie przeciwko Fuyao złożył czołowy światowy producent szyb samochodowych - francuski Saint-Gobain. Amerykańskie i kanadyjskie władze zarzucały też firmie stosowanie niedozwolonego dumpingu cenowego. Fuyao konsekwentnie jednak oczyszczał się z zarzutów.
Kryzys? Jaki kryzys?
Rywalizację o tytuł Dewang wygrał z 42 innymi przedsiębiorcami z całego świata, zwycięzcami narodowych edycji konkursu Ernst & Young Przedsiębiorca Roku.
Na sobotniej gali finałowej konkursu, jak co roku zorganizowanej w Monte Carlo, Polskę reprezentowali Marcin Iwiński i Michał Kiciński - założyciele i szefowie CD Projektu, największego polskiego dystrybutora gier komputerowych, producenta słynnej gry "Wiedźmin" (do tej pory sprzedano już 1,3 mln jej egzemplarzy na całym świecie). Najmłodsi ze wszystkich (obaj mają po 34 lata) z miejsca stali się ulubieńcami zachodnioeuropejskich mediów. Dziennikarze, ustawiali się w kolejce, żeby zrobić wywiad z dwójką polskich przedsiębiorców.
- Kryzys najbardziej dotyka nas tym, że sieci handlowe, od których zależy 80 proc. naszych wpływów, zmniejszają zakupy i próbują na razie sprzedać to, co mają już na półkach. A niektóre zaczynają wręcz mieć kłopoty z płynnością finansową! W przypadku paru z nich od miesiąca nie dostaliśmy pieniędzy, choć wciąż dostarczamy im gry - skarży się Kiciński.
Wśród uczestników przeważał jednak ostrożny optymizm. Sam Dewang Cao pytany przez "Gazetę" o to, jak jego firma radzi sobie z kryzysem, który dla producentów samochodów był wyjątkowo brutalny, odpowiedział: - Branża ma kłopoty z nadwyżką mocy produkcyjnych. Dziś na rynku sprzedawać się będą znacznie krótsze serie samochodów. Zamiast 1-2 mln sztuk jednego modelu teraz producenci będą sprzedawać po 200-300 tys. I to jest wielka szansa dla mojej firmy. Bo jesteśmy znacznie lepiej przystosowani do szybkich zmian w produkcji, do krótkich serii niż moi światowi konkurenci.
Ronald de Waal, szef odzieżowego koncernu We International, zwycięzca holenderskiej edycji, wspominał z kolei, jak w sierpniu ubiegłego roku jedna z jego firm rozpoczynała właśnie dwie duże transakcje na rynku nieruchomości w USA. Bank, który finansował przedsięwzięcie, nazywał się Lehman Brothers. Ten sam, który 15 września 2008 r. ogłosił upadłość, uruchamiając lawinę zdarzeń, które dziś ekonomiści nazywają najgłębszym globalnym kryzysem gospodarczym po II wojnie światowej.
Dla de Waala upadek Lehman Brothers był jak uderzenie obuchem. Ale się wykaraskał. - Po prostu wyjąłem z portfela więcej własnych pieniędzy i dokończyłem transakcję - kwituje holenderski przedsiębiorca. I widząc, co się zaczyna dziać, kazał zrewidować plany sprzedaży, zmniejszyć zamówienia, przygotować nowe, "kryzysowe" promocje. Żadna filozofia. - Zamiast sprzedawać dwa swetry za 80 euro, zaczęliśmy je oferować za 60 - opowiada.
Kto miał gotówkę i kredytów nie brał, ten wygrał
Mówiąc o własnych pieniądzach, de Waal zdradził chyba najważniejszy sposób skutecznej obrony przed kryzysem. Większość przedsiębiorców uczestniczących w finale konkursu nie ukrywa, że brak uzależnienia od bankowych kredytów okazał się jedną z najlepszych decyzji biznesowych, jakie podjęli w życiu.
- Moja firma nie korzystała z "lewarów" finansowych. Nie brałem kredytów, za nową fabrykę, którą niedawno otworzyłem w Chinach, zapłaciłem z własnych pieniędzy - mówi John Flaherty, właściciel C&F Group, irlandzkiego producenta maszyn i urządzeń (m.in. małych turbin wiatrowych). - I Bogu dzięki, że tak robiłem! Bo moich konkurentów, którzy brali kredyty, już nie ma na rynku.
Irlandczykowi wtóruje włoski przedsiębiorca roku, szef koncernu Kerakoll Gian Luca Sghedoni. - Nigdy nie byliśmy w długach. Rozwijaliśmy się za własne pieniądze. W 2008 r. wydaliśmy 5,4 proc. obrotu (szacowanego na ok. 350 mln euro) na badania - tłumaczy Włoch.
I chyba tylko Franck Provost, właściciel i szef Franck Provost Group, jednej z największych sieci salonów fryzjerskich na świecie (1 mld euro obrotów, obecnej także w Polsce, pod markami Franck Provost i Jean Louis David), wyłamuje się z trendu "samofinansowania". - Z własnych środków nie można się szybko rozwijać. A nam banki wciąż dają kredyty - tłumaczy.
Francuzowi akurat łatwo to mówić. Średni czas zwrotu zainwestowanego kapitału uzyskiwany w grupie Provosta to... dwa-trzy lata.
Co zmieni kryzys?
Przedsiębiorcy są podzieleni w opiniach, czy globalny kryzys gospodarczy zmieni w jakiś zasadniczy sposób funkcjonowania światowej gospodarki. - Nie sądzę. W końcu wszystko wróci do business as usual - przekonuje de Waal.
Inaczej uważa Matthew Szulik, przedsiębiorca roku 2008 r. w USA, założyciel i współwłaściciel słynnej firmy informatycznej Red Hat - jednego z największych dystrybutorów systemu operacyjnego Linux.
Gazeta Finansowa | 29.05.2009

(fot. AFP)
Chińskie rezerwy walutowe będą odgrywały znaczącą rolę w kształtowaniu trendów na rynkach finansowych w najbliższych latach. Warto się bliżej zastanowić nad losem 1,95 biliona dolarów zdeponowanych w skarbcu Państwa Środka.
Można zapytać, co złego jest w posiadaniu trzech bilionów dolarów ulokowanych na najbardziej płynnym rynku świata – w obligacjach amerykańskich? Otóż nie jest wcale takie pewne, czy rząd amerykański odda i ile warta będzie waluta, w której otrzymamy zapłatę. Zadłużenie Stanów Zjednoczonych sięga już 11 bilionów dolarów i przyrasta w bezprecedensowym tempie. Deficyt w zeszłym roku zamknął się w kwocie 459 miliardów, w tym roku szacuje się, że będzie to 1,75 biliona, a w kolejnych dwóch latach po bilionie. W ten sposób w 2011 r. amerykański dług znajdzie się na poziomie 100 proc. PKB. W takiej sytuacji koszty jego obsługi będą stanowić 3 - 4 proc. PKB.
Ryzyko bankructwa
Prawdopodobieństwo bankructwa Stanów Zjednoczonych jest coraz wyżej oceniane przez rynek. Credit Default Swap na 10-letnie obligacje USA w lipcu 2007 r. kwotowany był po 1,6 punktu bazowego, w marcu zeszłego roku było to już 16 punktów bazowych, a w marcu bieżącego roku zanotowano 97 punktów. Prawdopodobieństwo niewypłacalności USA wzrosło więc od początku światowego kryzysu sześćdziesiąt razy. Rząd amerykański dysponuje jednak wyjściem awaryjnym. Zadłużenie rządu USA jest denominowane w dolarach, a akurat tej waluty Amerykanie mogą mieć łatwo pod dostatkiem. Wystarczy więc, że obligacje zacznie masowo skupować Fed, a problem zadłużenia publicznego zniknie. Ceną za takie posunięcie byłaby wielka inflacja i potężna deprecjacja dolara. Monetaryzacja długu wydaje się jednak i tak bardziej dyplomatycznym rozwiązaniem niż odmowa jego zapłaty.
Boją się spadku
Narzucającym się pomysłem pozbycia się ryzyka utraty wartości przez aktywa dolarowe jest ich sprzedaż i zamiana na coś innego. Takie ruchy, a nawet sama ich zapowiedź, wywołałyby jednak gwałtowną przecenę amerykańskiego długu i waluty, co naraziłoby Chińczyków na utratę ogromnej części gromadzonych przez lata funduszy. Dlatego przygotowuje się inne scenariusze.
Bez kolejnych obligacji?
Pierwszym z nich z nich jest zaprzestanie kupowania kolejnych partii obligacji. Rzeczywiście tempo chińskich zakupów w ostatnich miesiącach znacznie spadło, choć nie stało się to na skutek świadomej decyzji. Chiński eksport spadł bowiem w marcu o 26 proc. r./r. i rezerwy przestały przyrastać. Stwierdzić, że Chińczycy rzeczywiście zaprzestali kupowania obligacji amerykańskich będzie można dopiero wtedy, gdy eksport się odbuduje i kolejne pozyskane dolary wydadzą oni na coś innego. Można jednak wątpić, czy tak się stanie. Odmowa zakupu kolejnych transz obligacji wywołałaby identyczny skutek, jak ujawnienie chęci sprzedaży dotychczas zgromadzonych aktywów dolarowych.
Terapia szokowa
Drugim pomysłem mogłoby być zatrzymanie wzrostu rezerw dewizowych.
Mamy już dość rezerw. Miejmy nadzieję, że się one ustabilizują - powiedział niedawno wiceprezes Ludowego Banku Chin. Nadzieja jednak nie wystarczy. By zapobiec napływowi dolarów, trzeba by urynkowić kurs juana. Wynikła stąd aprecjacja zmusiłaby chińską gospodarkę do realokacji zasobów na ogromną skalę. Taki szok mógłby przynieść społeczno-polityczne konsekwencje, które są na razie nie do przyjęcia przez rząd w Pekinie.
SDR zamiast dolarów
Trzecie rozwiązanie zmierzałoby do zmiany światowego systemu walutowego przy współdziałaniu z innymi państwami. Tak można rozpatrywać propozycję szefa LBC, Zhou Xiaochuana, który zaproponował zmianę światowego systemu rezerw. Miałaby ona polegać na tym, że banki centralne zamiast głównie dolarów, miałyby trzymać jednostki rozliczeniowe MFW - tak zwane SDR-y, których wartość odpowiada koszykowi walut (44 proc. USD, 34 proc. EUR, 11 proc. GBP, 11 proc. JPY).
Nic nie powstrzymuje Chin od dywersyfikacji rezerw. Mogą nawet doprowadzić je do takich proporcji, by naśladować SDR – skomentował tę propozycję Paul Krugman. Chiny jednak posiadają tak dużo dolarów, że nie mogą ich sprzedać, nie obniżając wartości dolara i nie ponosząc straty kapitałowej. To, co zaproponował Zhou, sprowadza się do prośby, by ktoś uratował Chiny od ich własnych błędów inwestycyjnych. Tak się z pewnością nie stanie - podsumował Krugman.
Brak entuzjazmu
Nie wydaje się więc dziwne, że propozycja chińska nie spotkała się z aprobatą krajów Zachodu, a także amerykańskich sojuszników w Azji. Innym pomysłem na zreformowanie światowego sytemu walutowego byłoby zwiększenie roli juana w międzynawowej wymianie i tą drogą uzyskanie wpływu na kształt systemu rezerw banków centralnych. W tym celu podpisano ostatnio z pięcioma państwami (Indonezja, Korea Pd., Malezja, Argentyna i Białoruś) umowy swapowe, zmierzające do ominięcia rozliczania transakcji handlowych w dolarach. Jest to jednak krok w pół drogi. Trudno bowiem, by w światowym handlu istotną rolę pełniła waluta nie w pełni wymienialna.
Cicha realokacja
Czwartym pomysłem na zagospodarowanie rezerw jest ich cicha realokacja. W tym miejscu właśnie inwestorzy mogą szukać okazji do zysku. Chiny będą bowiem starać się, powoli acz systematycznie, kupować pewne aktywa, które lepiej przysłużą się ich interesom niż "utopione" w amerykańskich obligacjach dolary. Akcje amerykańskie są narażone na ryzyko kursowe i polityczne, a obligacji Chińczycy mają już nadto. Pozostają więc surowce - nie tylko ujawnione ostatnio złoto, ale także między innymi miedź i ropa naftowa.
Zręczne umowy
Bardzo sprytnym posunięciem są zawarte niedawno umowy z krajami takimi jak Rosja, Brazylia i Ekwador, które w zamian za pożyczkę dolarową zagwarantowały Chinom dostawy ropy. Taka transakcja jest de facto zakupem surowca, ale dokonanym na tyle zręcznie, że nie wzrasta w ten sposób jego bieżąca cena. Na dłuższą metę jednak te i inne zakupy będą podnosić ceny surowców. Z tego choćby powodu to, co dzieje się z chińskimi rezerwami powinno przykuwać uwagę inwestorów.
Maciej Bitner
Autor jest analitykiem Wealth Solutions
- Firmy, które mają problemy z kurczącym się rynkiem i sprzedażą towarów w Europie powinny przenosić część produkcji do Chin - powiedział uczestniczący w piątkowym spotkaniu poseł do Parlamentu Europejskiego Bogdan Golik. Dodał, że "wszystkie duże firmy już są obecne w Chinach - teraz pora na średnie".
Park Przemysłowy Suqiao to położony w pobliżu miasta Gulin w południowej części Chin, specjalny obszar przemysłowy bogato wyposażony w infrastrukturę potrzebną do prowadzenia biznesu w branżach takich jak przemysł: elektroniczny, farmaceutyczny, spożywczy i samochodowy. Do inwestowania w Parku zachęcał radca ekonomiczno-handlowy w ambasadzie Chińskiej Republiki Ludowej w Polsce Ma Changlin. - W odległości 5 godzin jazdy od Parku znajduje się 300-milionowy rynek konsumentów - powiedział. - To także brama na kraje południowo-wschodniej Azji - dodał.
Jak zapewniali obecni na spotkaniu Chińczycy, region, w którym powstał Park, oferuje konkurencyjne koszty prowadzenia biznesu. Jako przykład podano m.in. koszt użytkowania ziemi przemysłowej, który jest 10 razy mniejszy niż w Szanghaju. Koszty pracy są 20 do 60 proc. niższe niż miastach położonych w Delcie Rzeki Perłowej - centrum przemysłowe Chin, w którym mieści się ok. 100 tys. fabryk. - Park przemysłowy Suqiao oferuje szczególnie dobre warunki do inwestowania dla średnich firm branż przemysłu budowlanego, fotoelektrycznego i maszynowego - powiedział przewodniczący delegacji chińskiej Jigang Tang. Do inwestowania w Chinach zachęcał także obecny na spotkaniu Stanisław Leśniewski z Ministerstwa Gospodarki. Powiedział, że "polskie firmy wciąż zbyt mało inwestują w Chinach". Zachęcał, by Chiny tworzyły coraz więcej systemów zachęt do inwestowania w Państwie Środka. Przedstawiciele delegacji chińskiej poinformowali przedsiębiorców, że inwestorzy, którzy zdecydują się zainwestować w Parku Przemysłowym Suqiao, mogą liczyć na pomoc i wsparcie Bank of China - jednego z największych banków w Chinach. Spotkanie zorganizowała Krajowa Izba Gospodarcza.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Wydział Promocji Handlu i Inwestycji w Szanghaju


Informacje pochodzą ze strony: Shanghai.trade.gov.pl
Szanowni Państwo,
W imieniu Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji (WPHiI) Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Szanghaju witam na stronie internetowej Placówki. Miło mi poinformować, iż powstały w 2008 roku WPHIiI realizuje szereg zadań, ktore mają przyczynić się do rozszerzenia współpracy handlowej, inwestycyjnej i naukowo – technicznej między Polską a Chińską Republiką Ludową. Ściśle w tym względzie współpracujemy z WPHiI Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Pekinie, zatem proponujemy również odwiedzenie strony internetowej Wydziału działającego w stolicy Chińskiej Republiki Ludowej: www.beijing.trade.gov.pl. Jesteśmy Wydziałem Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Szanghaju - w przypadku pytań natury konsularnej proponujemy więc wizytę na: www.szanghajkg.polemb.net.
Informujemy, iż do głównych zadań Placówki należy:
• Promocja polskiej oferty eksportowej, doradztwo co do wymagań importowych w ChRL,
• Promocja Polski jako atrakcyjnego miejsca dla inwestorów chińskich,
• Wsparcie informacyjne polskich podmiotów gospodarczych (głównie małych i średnich) zainteresowanych podjęciem działalności inwestycyjnej na rynku chińskim,
• Nawiązywanie i podtrzymywanie kontaktów z chińskimi organizacjami ekonomicznymi, zrzeszeniami przedsiębiorców i firmami doradczymi, które wspomóc mogą działania polskich firm na tutejszym rynku.
• Realizując powyższe zadania - nie zapominamy o prezentowaniu przedstawicielom lokalnego życia gospodarczego walorów turystycznych naszej ojczyzny.
WPHiI w Szanghaju prowadzi swoją działalność na terenie obszaru konsularnego, który obejmuje Szanghaj (miasto na prawach prowincji) i cztery prowincje tj. Zhejiang (ze stolicą w mieście Hangzhou), Jiangsu (stolica: Nankin), Anhui (stolica: Hefei) i Fujian (stolica: Fuzhou). Spora część obszaru konsularnego leży na terenie zagłębia przemysłowego tzw. Delty Rzeki Jangcy, czyli jednej z wiodących gospodarczo części ChRL. Szczególnie prowincje Zhejiang i Jiangsu odgrywają istotną rolę w wymianie handlowej z Polską. Wszystkie wymienione miejsca zajmują poczesne miejsce w kształtowaniu historii Chin, a wiele tutejszych ośrodków miejskich stało się w ostatnich latach synonimem chińskiego sukcesu gospodarczego.
W praktyce Placówka realizuje swoje zadania poprzez kojarzenie partnerów (w sferze produkcji i technologii, handlu i usług, jak i inwestycji), organizowanie konferencji tematycznych i spotkań branżowych, współorganizowanie misji, uczestnictwo w wystawach i targach (również z własnym stoiskiem). Przywiązujemy również sporą wagę do częstych kontaktów bezpośrednich z chińskimi partnerami gospodarczymi i mediami. Zależy nam, by coraz liczniej kierujący swoje zapytania do WPHiI przedsiębiorcy polscy i chińscy otrzymywali profesjonalne wskazówki i rady. Będziemy stopniowo rozszerzać zakres naszych publikacji i opracowań. Intensywnie przygotowujemy się również do wyzwań promocyjnych związanych z udziałem naszego kraju w Wystawie Światowej Expo 2010.
Zachęcamy Państwa do wizyt na naszej stronie internetowej. Chcemy, by www.shanghai.trade.gov.pl był dla polskich przedsiębiorców źródłem merytorycznie cennej informacji. Zapraszamy do lektury, a przede wszystkim do podejmowania współpracy z tym dynamicznym gospodarczo regionem Chin. Szereg informacji zamieszczamy również w języku chińskim z myślą o potencjalnych Państwa partnerach gospodarczych. Liczymy na współpracę i przesyłanie Państwa ofert, zapytań i informacji o ewentualnych trudnościach w prowadzeniu działalności.
Andrzej Pieczonka
I Radca
Kierownik WPHiI Szanghaj

Informacje pochodzą ze strony: Shanghai.trade.gov.pl
---------------------------------------------------------------------------------------------

W dniach 23 – 29.04.2009 roku przebywała w Chinach misja przedstawicieli niektórych polskich Specjalnych Stref Ekonomicznych (Katowice, Legnica, Łódź) i miast (Koszalin, Grudziądz, Wrocław). Delegacji przewodniczył wiceprezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych pan Sławomir Majman. Misja uczestniczyła w licznych spotkaniach i seminariach zorganizowanych w Szanghaju, Nankinie (prowincja Jiangsu) i Hefei (prowincja Anhui). Delegacja z Polski wzięła także udział w otwarciu targów Central China w Hefei, w ramach których swoją ofertę prezentowały firmy i regiony z 6 prowincji centralnych Chin. Gościom z kraju w podróży po w/w miastach chińskich towarzyszył szef WPHiI. W trakcie pobytu w Chinach goście z Polski promowali warunki, jakie oferuje nasz kraj inwestorom z ChRL, w tym przede wszystkim w takich branżach jak przemysł motoryzacyjny, chemiczny, elektroniczny, telekomunikacja, biotechnologia, artykuły gospodarstwa domowego, sektor IT, prace naukowo – badawcze. Przedstawiciele stref i regionów prezentowali propozycje skierowane do chińskich inwestorów w czasie seminariów zorganizowanych wspólnie z WPHiI i władzami chińskiej Izby Handlu Międzynarodowego (CCPIT) w Szanghaju, Nankinie i Hefei. Warto wspomnieć, iż Polska jest jednym z głównych kierunków aktywności inwestycyjnej w Europie. Istotnym priorytetem działalności informacyjnej Placówki jest promocja kraju jako interesującego miejsca dla inwestorów chińskich. W chińskojęzycznej części strony internetowej prezentujemy lokalnym przedsiębiorcom obszerne materiały informacyjne o warunkach inwestowania w Polsce. Zamieszczamy również broszurę o regionach reprezentowanych przez członków misji. Poniżej fotoreportaż z przebiegu wybranych spotkań.Jednocześnie WPHiI informuje, iż we wrześniu (8 – 11.09.2009 r.) Placówka organizuje stoisko na targach handlowo – inwestycyjnych CIFIT 2009 r. w Xiamen (prowincja Fujian), które w dużej części poświęcone są prezentacji ofert dla inwestorów międzynarodowych. Polskiej ekspozycji towarzyszyć będzie również spotkanie z przedsiębiorcami chińskimi w czasie oddzielnego seminarium.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Marcin Dutkowski, 5 Maja 2009 nowosci.com.pl
Kilkanaście spotkań, setki wymienionych wizytówek i sporo zapowiedzianych wizyt inwestorów chińskich w Polsce - tak wiceprezydent Marek Sikora podsumowuje wyjazd do Chin.
Polska Misja Inwestycyjna w Chinach, organizowana przez Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych, trwała od 23 do 29 kwietnia.
Oprócz reprezentantów PAIiIZ wzięli w niej udział przedstawiciele Katowickiej, Legnickiej, Łódzkiej i Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, a także samorządowcy z Koszalina, Środy Śląskiej i Grudziądza. Ostatnie z wymienionych miast reprezentowali wiceprezydent Marek Sikora oraz prezes Grudziądzkiego Parku Przemysłowego Joanna John-Błażyńska.
- Podczas sześciu dni pobytu braliśmy udział w dwóch-trzech spotkaniach i seminariach dziennie - wspomina wiceprezydent Sikora. - Dotyczyły one Polski i zalet inwestowania w naszym kraju. Nawiązaliśmy wiele kontaktów z firmami. Będziemy je wykorzystywać, wysyłając do nich konkretne oferty. Wiemy już także, jak powinniśmy przygotować ofertę inwestycyjną i materiały promocyjne dla inwestorów z rynku wschodniego.
Polska delegacja wzięła udział m.in. w targach Expo Central China w Hefei oraz odwiedziła zakład JAC (producent branży motoryzacyjnej). Marek Sikora rozmawiał m.in. z producentem pasz i suchej karmy dla zwierząt oraz z przedstawicielami przemysłu drzewnego, którzy chcieliby wejść na polski rynek. Podczas spotkań z deweloperami wiceprezydent promował tereny solankowe w Maruszy.
- To, co wyróżnia Grudziądz i co jest ważne dla chińskich inwestorów, to po pierwsze - dobre kontakty z konsulatem chińskim. Po drugie - dobre połączenie autostradowe z portem w Gdyni, a po trzecie - obecność Urzędu Celnego - wylicza wiceprezydent.
Chińczycy zapowiedzieli, że odwiedzą Polskę. Najbliższa wizyta będzie miała miejsce w Poznaniu w czerwcu i - jak przekonuje Marek Sikora - inwestorzy mają odwiedzić także Grudziądz.
Koszt delegacji wiceprezydenta, pokryty z budżetu miasta, wyniósł 4 tysiące złotych. Grudziądzki Park Przemysłowy sfinansował koszt delegacji prezes John-Błażyńskiej (również 4 tysiące złotych), współfinansował z Pomorską Specjalną Strefą Ekonomiczną koszt biletów lotniczych (6 tysięcy złotych), a także pokryje część kosztów organizacyjnych, przypadających na delegację z Grudziądza (około 7 tysięcy złotych od osoby).
Warto wiedzieć
W ubiegłym roku Chiny zainwestowały na świecie 50 miliardów dolarów amerykańskich. Posiadają obecnie obligacje warte 2 biliony dolarów.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Kopex rusza z chińskim kontraktem - rp.pl
Kopex podpisał aneks ze zmianami do umowy z chińską Shenhua Ningxia Coal Industry Group. Po ponad roku ruszy realizacja umowy na dostawy sprzętu górniczego za 85 mln dolarów
Dziś Kopex będzie musiał rozmawiać o sprawie z Famurem, ponieważ obie grupy miały wystąpić w konsorcjum, ale ze względu na warunki postawione przez Chiny będzie inaczej.
– Shenhua nalega, by urządzenia firmował jeden producent i nie godzi się na konsorcjum. Chcemy, by Famur mógł być np. podwykonawcą umowy – mówi Marian Kostempski, prezes Kopeksu.
Chiński kontrakt zawarty został w ubiegłym roku, miał być zrealizowany do stycznia tego roku, ale Chiny zmieniły w nim prawie wszystko. – Mamy dostarczyć trzy, a nie dwa typy urządzeń, zmieniła się liczba sztuk i termin dostaw – wylicza Kostempski. Realizację kontraktu zaplanowano między sierpniem tego roku a marcem przyszłego.
Możliwe za to, że jeszcze w czerwcu zapadnie decyzja o realizacji innego zawieszonego kontraktu – za 34 mln zł w Argentynie. Prezes Kostempski zdradził też kolejne plany spółki.
– Niewykluczone, że będziemy się starali zaistnieć na rynkach zamkniętych, czyli w Iranie i Korei Północnej – powiedział Kostempski. – Dodatkowo jesteśmy też zainteresowani inwestycjami geologiczno-górniczymi w Wietnamie, bo ten kraj planuje budowę całkiem nowego zagłębia – dodaje.
Kopex jmyśli też o realizacji inwestycji w Bogdance, która w czerwcu zadebiutuje na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. – Chodzi o budowę zakładu przeróbki węgla oraz systemu transportu – wyjaśnia Kostempski. Zdementował także plotki, jakoby Jastrzębska Spółka Węglowa miała zrezygnować z rozstrzygnięcia przetargu na szyb za 180 mln zł z powodu kryzysu. (Kopex jest jedynym oferentem w tym przetargu)
– Jesteśmy w kontakcie z JSW i z tego, co wiemy przetarg ma być rozstrzygnięty w sierpniu. Prace ruszyłyby na wiosnę – mówi Kostempski.
Spółka zwiększyła też prognozę tegorocznych przychodów do ok. 1,3 mld zł i podtrzymała chęć przejęcia Remagu, jeśli MSP w końcu zdecyduje o jego prywatyzacji.
Mimo dobrych informacji kurs Kopeksu na giełdzie spadł – na zamknięciu sesji o 0,53 proc.
Chińczyk u nas robi biznes - kurierlubelski.pl
Zhang Luchan z żoną Edytą. Poznali się w lubelskiej restauracji, potem założyli własną. fot. Jacek Babicz
Xu Wen w swoim sklepie. Wyjechał z Chin w poszukiwaniu dobrego miejsca na prowadzenie biznesu. fot. Jacek Babicz
W Lublinie Chińczycy mają się dobrze < :) >
- U nas rządzi komunista i to nie jest bardzo dobrze. Ale czy u was lepiej? Niby rządzących jest dwóch, a nic nie robią, tylko wciąż się kłócą - o polityce, różnicach między Polską a Państwem Środka i o tym, dlaczego warto założyć firmę w Kozim Grodzie chińscy lublinianie - Xu Wen i Zhang Luchan - opowiadają Aleksandrze Dunajskiej
Chiński mar-ket przy ul. Lubartowskiej w Lublinie. W środku klientów niewielu, bo sklep otwarty jest od niedawna. Młody właściciel jest jednak dobrej myśli. - Rozkręci się - twierdzi. A raczej to właśnie zdaje się chcieć powiedzieć, bo mówi tylko: - Lu-dzia don't know, niedawna open. Porozumiewamy się w polsko-słowackim z angielskimi wstawkami.
Początki Xu Wena (rocznik 1981) w Lublinie nie były łatwe. Kiedy przyjechał do Koziego Grodu kilka miesięcy temu, zamieszkał na zapleczu sklepu. Jak tłumaczy - nie miał ani pieniędzy, ani czasu, żeby szukać mieszkania. Teraz radzi sobie nieźle. Mimo iż nie zna polskiego, nie ma problemu, żeby porozumieć się z klientami. Sprowadził już żonę, planuje otwarcie kolejnego marketu.
- Obywatele Chin bardzo dobrze sobie u nas radzą. Łatwo przystosowują się do nowych warunków. Poza tym są niesamowicie pracowici. No i trudno ich zniechęcić - zaznacza Katarzyna Górna, wiceprezes Polsko-Chińskiego Towarzystwa Gospodarczo-Kulturalnego.
Xu wyjechał z Chin pięć lat temu. - Mieszkałem w prowincji Zhejiang. Ojciec miał firmę handlującą butami. Skończyłem szkołę i zacząłem mu pomagać - wspomina (rozmawiamy już przy pomocy tłumacza). - Postanowiłem jednak wyjechać, bo byłem przekonany, że za granicą łatwiej prowadzić firmę, że jest więcej możliwości. Myślałem też o moich dzieciach, chciałem dla nich lepszych szans, choćby edukacyjnych - dodaje.
Najpierw trafił na Słowację. Biznes prowadził tam przez pięć lat. - Zrezygnowałem, bo, choć początkowo szło dobrze, potem coś się załamało. Na początku tego roku postanowiłem przy-jechać do Polski. Dlaczego tu? Bo jest mniejsza konkurencja. W Lublinie są dziś dwa sklepy chińskie, w mieście podobnej wielkości na Słowacji - nawet osiem.
W Polsce odwiedził wiele miejsc, zanim zdecydował, że osiądzie w Lublinie. - Przejechałem 11 tys. kilometrów, byłem w Warszawie, Szczecinie, Poznaniu, Rzeszowie, Zakopanem - wspomina Xu. W końcu zdecydował się na Lublin. Polscy znajomi, których zdążył poznać, pukają się w czoło. - Akurat do Lublina przyjechałeś rozkręcać interes? Xu ma dla nich odpowiedź. - Chińskie rzeczy są tanie. W Warszawie mieszka wiele zamożniejszych ludzi, którzy nie potrzebują takich artykułów - tłumaczy. - Ale produkty są bardzo dobrej jakości - zapewnia zaraz. Xu niechętnie mówi o sobie. Podczas pierwszej rozmowy nie był pewien, czy artykuł o nim to dobry pomysł. - Tylko proszę, mało pytań - podkreślał z uśmiechem, kiedy już się dał namówić. Nie chce wspominać o trudnościach, z którymi zetnął się w czasie ostatnich kilku lat. Powtarza za to, że spotkał bardzo wielu przyjaznych ludzi - zarówno na Słowacji, jak i w Polsce.
Bardziej rozmowny jest Zhang Luchan ( Lucjan - w luźnym przekładzie), który zgodził się być naszym tłumaczem. Okazało się to jednak dość trudne. - Ja i Xu mówimy w zupełnie innych dialektach. Na szczęście język, którego używa się w Pekinie, jest administracyjnie obowiązujący, więc, przynajmniej w jakimś stopniu, znają go wszyscy - wyjaśnia.
Nad Wisłę zawitał 15 lat temu, zdążył już dobrze poznać i ludzi, i realia. Prowadzi restaurację "Wielki Mur" na lubelskim Czechowie, ma polską żonę i jedenastoletnią córkę. Nie przyjechał tu jednak, żeby założyć firmę czy szukać miłości.
- Chciałem się uczyć gry na gitarze klasycznej. Zacząłem ją w Chinach, ale zapragnąłem się dalej kształcić. U nas nie ma jednak odpowiedniej szkoły, dlatego postanowiłem wyjechać. Moim pierwszym celem była Hiszpania, ale nie udało mi się dostać tamtejszej wizy. Zdecydowałem się więc na Polskę, na Kraków konkretnie - wspomina.
Początkowo trudno było mu się przystosować. - Nie rozumiałem niektórych zachowań. Widziałem na przykład kiedyś taką scenę: dwóch mężczyzn próbuje wejść do autobusu. Chwieją się niepewnie ale, ku mojemu zdziwieniu, nikt im nie pomaga. W końcu dosłownie wciągnąłem obu do pojazdu. Byli oczywiście kompletnie pijani, ale nie mogłem tego wiedzieć - w Chinach jeśli ludzie są pod wpływem alkoholu, to tylko z okazji jakiejś wielkiej uroczystości.
Kiedy Zhang znalazł się w Krakowie, nie znał polskiego, nie miał też zbyt wielu funduszy, bo przyjechał prywatnie, nie w ramach studenckiej wymiany. I to właśnie pieniądze, a raczej ich brak, sprawiły, że postanowił otworzyć własny biznes. Szkołę porzucił (choć podkreśla, że do muzyki na pewno wróci) i wpadł na pomysł otworzenia chińskiej restauracji. W poszukiwaniu dobrego rynku trafił do Lublina. - W 1993 roku nie było tu żadnej chińskiej knajpy. Tak powstał Złoty Smok - wspomina.
Potem miał jeszcze sklep i hurtownię odzieży. W końcu znowu założył restaurację. Jednak Złoty Smok w jego życie wpisał się szczególnie. - Dzięki niemu się poznaliśmy. Moja koleżanka tam pracowała i odwiedzając ją, spotkałam szefa - opowiada Edyta, żona Zhanga.
Od początku tego roku wydano na Lubelszczyźnie tylko pięć pozwoleń na pracę dla obywateli Chin. Ale, jak szacuje Zhang, w samym Lublinie jest obecnie około 70 jego rodaków. Wielu z nich to studenci. Żacy z Państwa Środka wybierają studia w Polsce, bo są tańsze od nauki na wyższych uczelniach USA i Wielkiej Brytanii - a to tam najczęściej wyjeżdżają po wiedzę młodzi ludzie z Chin.
- Wielu Chińczyków wybiera jednak Polskę, bo chce robić tu interesy. Zakładają zarówno małe firmy, jak i prowadzą przedsiębiorstwa. Oceniają polski rynek jako bardzo interesujący. Stawiają również na zmianę wizerunku siebie, swojego kraju i likwidację mitu, w myśl którego wszystko co chińskie, jest byle jakie - uważa Katarzyna Górna. - Wbrew pozorom ten kraj bardzo się do Polski ostatnio przybliżył. W Warszawie powstało nawet chińskie osiedle - dodaje.
Nasi rozmówcy podkreślają, że w Chinach także można z powodzeniem prowadzić własną działalność. - Wolny rynek działa o wiele szerzej niż kiedyś twierdzi Górna. - Ale żeby dobrze zarobić, trzeba harować całymi dniami - zauważa Xu. - Jeśli trzymasz się z dala od polityki, możesz żyć spokojnie, pracować, prowadzić firmę - zapewnia Zhang. - Krajem włada co prawda komunista i to nie jest dobrze. Ale czy u was lepiej? Rządzących jest dwóch, a nic nie robią, tylko się wciąż kłócą. A przecież, bez obrazy, Polska pod względem rozwoju, np. techniki, jest za Chinami jeszcze daleko. Macie na przykład pociągi, którymi można podróżować 300 kilometrów na godzinę? - pyta retorycznie.
Xu chce w przyszłości wrócić do Chin. Nie wie jeszcze kiedy, ale emeryturę planuje spędzić w ojczyźnie. Zhang raczej zostanie w Polsce na stałe. - Rodzinę w Pekinie mogę odwiedzać, a tu żyje mi się dobrze. Martwię się tylko o edukację córki. U nas w szkołach jest większa dyscyplina, tutaj ma za dużo luzu - śmieje się Lucjan.
DUN
---------------------------------------------------------------------------------------------
Spotkanie ministrów spraw zagranicznych Chin i Polski
Spotkanie Yang Jiechi z ministrem spraw zagranicznych Polski - CRI

Jak informuje Agencja Prasowa Xinhua, uczestniczący w IX konferencji ministrów spraw zagranicznych Azji i Unii Europejskiej minister spraw zagranicznych Chin Yang Jiechi spotkał się 26 maja w Hanoi z ministrem spraw zagranicznych Polski Radosławem Sikorskim.
Podczas spotkania Yang Jiechi powiedział, że rząd chiński przywiązuje dużą wagę do rozwoju stosunków z Polską i jest gotowy podejmować wspólnie z Polską wysiłki na rzecz podniesienia stosunków bilateralnych na wyższy poziom.
Radosław Sikorski podkreślił, że Chiny są dla Polski ważnym partnerem. Strona polska jest gotowa pogłębiać tradycyjną przyjaźń między Polską a Chinami, zacieśniać kontakty gospodarczo-handlowe i rozwijać wymianę kulturalną.
---------------------------------------------------------------------------------------------

Dziś ma się rozstrzygnąć, kto przejmie Opla - amerykański fundusz inwestycyjny, austriacko-kanadyjska Magna, finansowana przez Rosjan, albo Fiat. Dla Polski najkorzystniejszy jednak byłby czwarty inwestor... chiński gigant motoryzacyjny BAIC. Bo inwestorzy z Państwa Środka zapowiadają, że ani nie pozamykają fabryk znanej marki, ani nie będą zwalniać ludzi.
Dziś kanclerz Niemiec, Angela Merkel oficjalnie ogłosi, która firma dostanie gwarancje rządowe na zakup Opla. Do wczoraj faworytem było austriacko - kanadyjskie konsorcjum Magna, powiązane z rosyjskim Sbierbankiem i miliarderem Olegiem Deripaską. W ostatniej chwili do gry wkroczył kolejny inwestor, który przebił swą ofertą pozostałe firmy - twierdzi "Financial Times Deutschland".
To Beijing Automotive Industry Holding Co z Chin. Według "FT" i agencji Reutersa inwestor z Państwa Środka zrobi wszystko, by GM to właśnie jemu sprzedała Opla. Dlatego złożyli najkorzystniejszą ofertę. Obiecali, że przez dwa lata ani nie zamkną fabryk koncernu, ani nie zredukują zatrudnienia. Do tego chcą też gwarancje na mniej niż 5 miliardów euro.
Dlatego, po przejęciu przez Chińczyków także polscy pracownicy mogą spać spokojnie, że nie stracą zatrudnienia. Wschodni inwestor byłby więc o wiele lepszy od Fiata, który grozi, że będzie ciął etaty w fabrykach.
Co jeśli żaden z czterech inwestorów nie spodoba się rządowi Niemiec? Wtedy legendarną markę czeka bankructwo. Amerykański koncern General Motors nie chce utrzymywać zadłużonej firmy i woli zamknąć zakłady niż przez Opla ogłosić bankructwo.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Z-Drive z Chin - Polski design nagrodzony
Pendrive Starline z nagrodą iF Product Design 2009
13-01-2009 Marcin Paczkowski www.frazpc.pl
Dotychczas nieznany szerzej na polskim rynku azjatycki producent elektroniki konsumenckiej, firma Starline International Group Limited wprowadza do swojej oferty, nowy, ekstrawagancki model pendrive’a - Z-drive. Ciekawostką jest fakt, iż produkt ten został zaprojektowany przez polskie studio projektowe Mindsailors należące do Grupy Starline i zaledwie kilkanaście dni temu został wyróżniony prestiżową nagrodą 'iF Product Design Award 2009' przyznawaną przez międzynarodowe jury.

'Nasze produkty, poza standardową funkcjonalnością, cechuje stylowy i niepowtarzalny design oraz innowacyjne i niespotykane u konkurencji rozwiązania.' - mówi Rafał Piłat, prezes zarządu Starline Polska Sp. z o.o. 'Z-drive, oprócz eleganckiego wyglądu oraz ponad przeciętnych parametrów technicznych, zaskoczy przede wszystkim przystępną ceną, która nie będzie odbiegać od produktów oferowanych przez innych producentów.'
Produkt powinien trafić do sprzedaży detalicznej w Polsce lada dzień. Dostępny będzie w pojemnościach od 1 - 8GB. Jego dystrybucją na terenie Polski zajmie się lokalny dystrybutor produktów Starline firma Neobit SC.

Firma Starline International Group Limited, z siedzibą główną w Hong Kongu, powstała w 2004r. i jest jednym z wiodących producentów oferujących produkty i usługi w sektorze elektroniki konsumenckiej OEM i ODM. Odbiorcami są m.in. Emtec, Hama, OCZ, DSG International.
Więcej:
---------------------------------------------------------------------------------------------
Dlaczego powinieneś obrać kurs na Azję - ConnectAsia Szkolenia

ConnectAsia - Współpraca pomiędzy Polską i Azją
Lista aktualnych szkoleń w Polsce
ETYKIETA BIZNESU I KULTURA W CHINACH 9 CZERWCA 2009, Wrocław Polska IMPORTOWANIE Z CHIN - 12 ŁATWYCH I SPRYTNYCH KROKÓW 10 CZERWCA 2009, Wrocław Polska
---------------------------------------------------------------------------------------------
Szczyt UE - Chiny - Praga 20 maja - AzjaPacyfik.pl

AzjaPacyfik.pl Wszystko, co chcielibyście wiedzić o Azji i Pacyfiku
---------------------------------------------------------------------------------------------
AzjaPacyfik.pl Wszystko, co chcielibyście wiedzić o Azji i Pacyfiku
Nasza misja
Rola Azji i Pacyfiku w najbliższych latach będzie systematycznie rosnąć. Środek ciężkości świata przesuwa się znad Atlantyku nad Pacyfik. Warto zastanowić się jakie konsekwencje będzie to miało dla innych kontynentów i regionów, w tym przede wszystkim dla Polski. Jakie miejsce może i powinna Polska zająć w Azji, a jak nasi azjatyccy partnerzy mogą odnaleźć się w naszym kraju? Jak określić najważniejsze cele, jakie zasoby i instrumenty niezbędne są, aby je osiągać? Jak wykorzystać nasze członkostwo w Unii Europejskiej dla wzmocnienia relacji z Azją i Pacyfikiem? Dla odpowiedzi na te pytania ważne jest niezwykle stworzenie sieci współpracy pomiędzy przedstawicielami środowisk naukowo-akademickich, kół gospodarczych, administracji państwowej i samorządowej, świata kultury i organizacji pozarządowych. Istotną częścią tych działań jest zainspirowanie powstania internetowego portalu społecznościowego AzjaPacyfik.pl. Chcemy stworzyć przestrzeń, gdzie niezależnie od miejsca zamieszkania, profesji czy innych uwarunkowań spotkać się mogą wszyscy zainteresowani przeszłością, teraźniejszością i przyszłością regionu Azji i Pacyfiku, a także jego relacjami z Polską. Mamy nadzieję, że portal AzjaPacyfik.pl przyczyni się do integracji szerszych kręgów osób, które łączy zainteresowanie regionem, że wzbudzi chęć dzielenia się poglądami na tematy z regionem związane oraz że stanie się istotnym instrumentem budowy środowiska działającego dla wzmocnienia więzi Polski z Azją i Pacyfikiem.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Minister R. Sikorski na IX Spotkaniu Ministrów Spraw Zagranicznych ASEM w Hanoi - AzjaPacyfik.pl

W dniach 25-26 maja 2009 r. Minister Spraw Zagranicznych RP Radosław Sikorski uczestniczy w IX Spotkaniu Ministrów Spraw Zagranicznych ASEM w Hanoi.
ASEM (Asia-Europe Meeting) jest nieformalnym procesem dialogu i współpracy pomiędzy Unią Europejską a krajami Azji Wschodniej, Południowo-Wschodniej i Południowej, zainicjowanym w 1996 r. w Bangkoku. W chwili obecnej ASEM skupia 45 uczestników: 27 państw UE, Komisję Europejską, 10 państw ASEAN oraz Chiny, Japonię, Republikę Korei, Mongolię, Indie, Pakistan i Sekretariat ASEAN.
Głównym celem spotkania w Hanoi jest przegląd dotychczasowej współpracy krajów Unii Europejskiej i Azji oraz jej zacieśnienie m.in. w kwestiach bezpieczeństwa międzynarodowego, przeciwdziałania zmianom klimatycznym i skutkom światowego kryzysu gospodarczo-finansowego.
W czasie sesji plenarnych Minister R. Sikorski zabierze głos w debacie nt. Afganistanu, a także przedstawi krótką informację nt. zaplanowanej na wrzesień 2010 r. Konferencji Ministrów Kultury ASEM w Poznaniu.
Podczas pobytu w Wietnamie Minister R. Sikorski zostanie przyjęty przez Premiera Socjalistycznej Republiki Wietnamu Nguyen Tan Dung oraz spotka się z Wicepremierem i Ministrem SZ SRW Pham Gia Khiem.
Planowane są ponadto spotkania dwustronne z Ministrem SZ Chińskiej Republiki Ludowej Yang Jiechi, Ministrem SZ Indonezji Hassanem Wirajuda, Ministrem SZ Republiki Korei Yu Myung-hwanem, Sekretarzem ds. Zagranicznych Islamskiej Republiki Pakistanu Salmanem Bashirem. Dodatkowo Minister R. Sikorski weźmie udział w spotkaniu Ministrów SZ państw Grupy Wyszehradzkiej i Japonii.
AzjaPacyfik.pl Wszystko, co chcielibyście wiedzić o Azji i Pacyfiku
---------------------------------------------------------------------------------------------
5 Jesienne Międzynarodowe Targi w PyongYang, Korea Północna - 21 - 24.09.2009
5th PYONGYANG AUTUMN INT’L TRADE FAIR


Venue: New Technology & Innovation Hall, Three-Revolution Exhibition
Opening Hours: 9:30 – 18:00
Application deadline: August 10th, 2009.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Według Chińczyków nasz instytut najlepiej rozwija się ze wszystkich polskich placówek - ocenili Chińczycy. - Mimo że działamy dopiero od roku, wyprzedziliśmy Kraków, Wrocław i Poznań - mówi prof. Marek Tukiendorf, prorektor ds. nauki PO.
O tym, że opolski instytut jest najlepszy, dowiedzieliśmy się podczas naszej wizyty w Pekinie. Władze tamtejszej politechniki oceniły nas jako najprężniej się rozwijający i najbardziej aktywny ośrodek. Ciekawe jest to, że wyprzedziliśmy wszystkie placówki w kraju, mimo że działają dwa razy dłużej niż my - mówi prof. Marek Tukiendorf.
Oceniając Instytut Konfucjusza w Opolu, doceniono przede wszystkim jego wkład w rozwój współpracy ekonomicznej, biznesu i krzewienie kultury chińskiej.
- Nie mieliśmy ławo, bo instytuty przy Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie czy przy Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu prowadzą sinologię, dlatego łatwiej im się promować, zachęcić studentów do poznawania języka czy kultury - mówi prof. Tukiendorf.
Sukces opolskiej placówki zagwarantował jej nie tylko kolejny dyplom, ale więcej pieniędzy w budżecie.
- Dotychczas funkcjonowanie instytutu w połowie pokrywała strona chińska, a w połowie strona polska. Teraz wkład strony chińskiej zostanie podwojony. W konsekwencji będziemy mieli 60 proc. pieniędzy więcej niż dotychczas - mówi prof. Tukiendorf.
Uczelnia nie chce zdradzić dokładnej kwoty, ale wiadomo, że chodzi o dziesiątki tysięcy dolarów.
Jak instytut zamierza je wykorzystać? - Pomysłów jest kilka. Na początek chcemy jeszcze bardziej zarazić opolan kulturą chińską. Nie każdy musi przecież mówić po chińsku, zwłaszcza że to dość trudna sztuka - zaznacza prof. Tukiendorf.
Instytut ma współpracować z ośrodkami kulturalnymi Opolszczyzny.
- Będzie więcej wystaw, wykładów, warsztatów, np. kaligrafii, pokazów filmów - mówi Maria Kania, dyrektor Instytutu Konfucjusza.
Oczkiem w głowie uczelni jest stworzenie platformy współpracy polsko-chińskiej.
- To bardzo modne słowo i brzmi dość tajemniczo. W praktyce chodzi o to, żeby dla opolan organizować zajęcia z chińskiej kaligrafii, tai chi. Będą prowadzone przez naszych przyjaciół z Chin. Myślimy też o tym, żeby prowadzić w Opolu kursy z chińskiej medycyny naturalnej. Z tym wiąże się jednak pewien problem, bo większość z tych medyków nie mówi po angielsku - mówi prof. Tukiendorf.
Platforma ma także funkcjonować w internecie.
- Planujemy coś w rodzaju forum, na którym można będzie się wymieniać doświadczeniami i poradami, np. jak się przygotować do wyjazdu do Chin, najlepiej uczyć się języka czy poprawnie przyrządzić sushi - mówi Maria Kania.
IK chce także na przełomie października i listopada zorganizować trzytygodniowy festiwal lampionów.
- Autentyczne lampiony przyjadą z Chin. To będzie wielkie widowisko, bo każdy w nich ma po 9 metrów wysokości - mów prof. Tukiendorf.
Za dodatkowe pieniądze instytut zamierza także wysyłać kolejnych uczniów i nauczycieli do Chin.
- Delegacja do Pekinu jedzie latem. Będzie się składała z czterech nauczycieli oraz 10 studentów - mówi prof. Tukiendorf. Zadaniem IK jest również szukanie w Chinach inwestorów.
- Musimy się otwierać na Wschód, a Chiny to ogromna potęga gospodarcza, która jako jedna z pierwszych znalazła sposób na kryzys. Dobrze jest mieć tam partnerów - mówi Józef Sebesta, marszałek województwa.
- Poza tym poznawanie tej najstarszej cywilizacji to wielka przygoda. Już raz byłem w Chinach, ale to tylko wznieciło moją pasję - mówi Miron Błocki, student PO.
---------------------------------------------------------------------------------------------

Na trwającej od wtorku do piątku wystawie oglądać można najnowocześniejsze urządzenia do przetwórstwa tworzyw sztucznych, całe linie produkcyjne oraz najnowsze systemy komputerowe i programy do obsługi maszyn. W sumie przyjechało 670 wystawców z 30 krajów, m.in. z: Chin, Tajwanu, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Indii. Obok salonu przemysłu obronnego to najbardziej międzynarodowa wystawa w Targach Kielce - firmy z zagranicy stanowią ponad połowę wystawców.
Nic więc dziwnego, że w kieleckich hotelach zabrakło miejsc. Nieoczekiwanie stało się to trudnością dla zespołu piłkarzy ręcznych Wisły Płock, który jutro w Kielcach grają tu decydujący o mistrzostwie Polski mecz z Vive. Płocczanie nie zakładali, że jeszcze wrócą do Kielc i nie zarezerwowali hotelu. Prawdopodobnie czeka więc ich nocleg w znacznej odległości od stolicy województwa.
Pełna lista wystawców PLASTPOL 2009
---------------------------------------------------------------------------------------------
Polsko-chińskie umowy partnerskie na poziomie regionalnym - AzjaPacyfik.pl

Miedzy polskimi województwami i miastami zawartych zostało ok. 30 umów partnerskich lub listów intencyjnych o współpracy z prowincjami lub miastami w ChRL
- Województwo Pomorskie – umowa o współpracy z okręgiem administracyjnym Szanghaj zawarta w 2005 r., ponadto oddzielne porozumienia zawarły Gdańsk – Szanghaj (2004) i Sopot – Changning (dzielnica Szanghaju). Współpraca prowadzona jest głównie na poziomie województwa z udziałem przedstawicieli miast. W 2009 r. utworzone zostało Biuro Pomorskie z siedzibą w Pekinie, które koordynuje współpracę z partnerami chińskimi. W kwietniu br. miała się odbyć wizyta delegacji Pomorza z marszałkiem województwa, prezydentem Gdańska, wiceprezydentami Gdyni i Sopotu oraz grupą przedstawicieli biznesu i środowisk akademickich. Wizyta została przełożona na jesień na wniosek władz Szanghaju. We wrześniu 2007 podpisano list intencyjny o współpracy Słupska z m. Xiamen, a w 2006 r. porozumienie Gdynia – Haikou (prow. Hainan).
- Województwo Warmińsko – Mazurskie zawarło umowę z prowincją Heilongjiang w trakcie wizyty delegacji chińskiej w Olsztynie w 2005 r. W ocenie gubernatora prowincji przedstawionej Ambasadorowi RP w czasie jego wizyty w Harbinie, współpraca rozwija się pozytywnie. Ambasada utrzymuje robocze kontakty z prowincją – w br. w Harbinie odbyły się polskie wystawy oraz dni filmowe. Na tamtejszym uniwersytecie tworzony jest we współpracy z UG wydział slawistyki z nauczaniem języka polskiego. Przebywający wraz z polską delegacją na 24 Uniwersjadzie w Harbinie burmistrz Zakopanego wstępnie uzgodnił ustanowienie współpracy z miastem o podobnym charakterze w Heilongjiang – Qiqihar.
- Województwo Śląskie – miasto Shenyang (prow. Liaoning) – w 2006 r. podpisano list intencyjny, a w 2007 r. umowę o stosunkach partnerskich (wizyta delegacji województwa i m. Katowice wraz z przedstawicielami biznesu), w 2008 r. odbyły się Dni Kultury Polskiej oraz przyjęto program współpracy na 2008/09 r., istnieje współpraca Katowickiej Specjalnej strefy Ekonomicznej z podobną w Shenyangu, a także Muzeum Śląskiego (wystawa w Katowicach) oraz z KOLPORTER EXPO s.a. Władze województwa maja zamiar ustanowić współpracę partnerską z Autonomicznym Regionem Ningxia, na bazie istniejącej współpracy gospodarczej przemysłów węglowych (w trakcie wizyty i spotkań Ambasadora RP w Regionie w grudniu 2008 r., przekazane zostało oficjalne zaproszenie Marszałka Województwa dla Gubernatora Ningxia. Podpisano w 200 r. list intencyjny o współpracy Bielska-Białej z m. Shijiazhuang (brak danych).
- Województwo Zachodniopomorskie – Prowincja Guangdong – umowa z 2001 r., misja gospodarcza w 2005 r. (złe doświadczenia z współpracy z chińską firmą). Strona chińska zainteresowana współpracą (wizyta ambasadora w 2007 r.), zaproszenie dla kolejnej misji województwa w 2009 r. Szczecin – Dalian, list intencyjny o współpracy w turystycznym zagospodarowaniu Jeziora Dąbie (2006). Koszalin – Fuzhou, podpisanie umowy przez delegację z prezydentem miasta (grupa biznesu i naukowców) w 2007 r.
- Województwo Lubuskie – Prowincja Hainan, w 2006 r. podpisano porozumienie o współpracy między regionami (wizyta del. Lubuskiego), w tymże roku wizyta sekretarza KPCh m. Haikou. List intencyjny o współpracy Zielonej Góry z m. Wuxi (ostatnio przysłano do Ambasady foldery o regionie w jęz. Polskim i niemieckim.
Lubelskie – Prowincja Henan, umowa o współpracy regionów oraz Lublina z Jiaozuo, wizyta del. Chińskiej (2005).
Mazowieckie – Hebei w 2005 list intencyjny, Legionowo utrzymuje kontakt z m. Jiujiang (w 2009 zaproszenie dla działaczy i sportowców na Festiwal Kulturalny i sportowy w Legionowie).
- Dolnośląskie – Anhui porozumienie o współpracy 1997 r. Stolica Sychuanu Chengdu miała podpisać w 2008 r. umowę o współpracy z Wrocławiem, ale władze zrezygnowały w związku z zamiarem nadania honorowego obywatelstwa Wrocławia Dalaj Lamie.
- Kujawsko-Pomorskie: w 2008 r. miała odbyć się wizyta i podpisana umowa z prow. Hubei, jednak zostały odwołane w związku ze stanowiskiem Polski ws. Tybetu. Od 2005 r. odbywa się współpraca Toruń – Guilin (wizyty studyjne, wymiana kulturalna), w 2005 podpisano umowę partnerską Bydgoszcz – m. Ningbo (prow. Zhejiang).
- Łódź – Tianjin – stosunki partnerskie ustanowiono w 1994 r., obecnie trwają kontakty klubu „Widzew” z miejscowym klubem piłkarskim oraz ws. budowy nowego kompleksu sportowo-hotelarsko-handlowego w Łodzi.
- Małopolskie – Jiansu, deklaracja współpracy podpisana w 2004 r., podpisana umowa
- Kraków – Nankin oraz Nowy Sącz – Suzhou.
- Poznań – Shenzhen (prow. Guangdong), umowa od 1993 r.
- Podlaskie – Jilin, w 2005 r. w trakcie wizyty prow. Jilin podpisano protokół o współpracy z władzami Podlaskiego. AzjaPacyfik.pl Wszystko, co chcielibyście wiedzić o Azji i Pacyfiku --------------------------------------------------------------------------------------------- Poznan mayor reviews Universiade work Ryszard Grobelny, who led a delegation to Shenzhen, said he was very impressed with the progress of Shenzhen's preparation for the 2011 Summer Universiade during a trip to Longgang District yesterday afternoon. "Construction companies in my city are not as competitive as their Shenzhen counterparts, so we need your help," said Grobelny during a meeting with Liang Daoxing, vice mayor of Shenzhen, who is also director general of the executive office of the organizing committee for the 26th Summer Universiade, yesterday. Poznan, one of Shenzhen's four competitors in the bid to host the 2011 Summer Universiade two years ago, will apply to host the 28th Summer Universiade in 2015, two years after it is held in Kazan, Russia. Grobelny said he hoped to learn from the city's experience in winning the bid and making preparation for the event. ---------------------------------------------------------------------------------------------

CRI Polska: Sprzedawca zabawy - Bi Sheng

Bi Sheng - CEO Letao.com, weteran internetowej wyszukiwarki rozpoczyna sprzedaż zabawek w internecie. Po 3 miesiącach otwarcia Letao.com, Letao zrealizowało dodatni balans dochodów i wydatków.
Bi Sheng, były dyrektor od marketingu popularnej chińskiej wyszukiwarki Baidu.com przez jakiś czas szukał pomysłu na dobry biznes, aż wreszcie w czerwcu poprzedniego roku założył Letao.com, stronę internetową zajmującą się sprzedażą dobrej jakości, markowych zabawek.
Dlaczego Bi wpadł na pomysł otworzenia biznesu sprzedaży zabawek na internecie?
Weteran internetu zrezygnował z Baidu w lipcu 2005 roku, tuż przed początkowym wejściem firmy na rynek Nasdaq. W tym czasie Bi, mający niewiele ponad 30 lat uważał, że nadszedł czas, aby rozpoczął swój własny biznes. Po dwóch nieudanych nieprzemyślanych inwestycjach w dziedzinie projektowania oprogramowań i technologii medycznej Bi zajął stanowisko Prezesa Zarządu Zhanzuo.com, strony internetowej studentów wyższych uczelni. Wkrótce po tym otworzył Letao.com..
Jako miłośnik Transformatorów, zabawek produkowanych przez amerykańskiego producentaHasbro Inc. i przyszły ojciec Bi zauważył, że dzieci w Chinach, kraju uważanego za największego producenta i eksportera zabawek, mają mały dostęp do zabawek dobrej jakości, które są bezpieczne, przeznaczone do zabawy i edukacji. Z tego powodu na początku 2008 roku postanowił rozpocząć biznes na płaszczyźnie biznes do konsumenta (B2C) sprzedając zabawki produkowane w Południowej Korei, Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Japonii i Hongkongu.
"Biznes B2C sprzedaży zabawek jest pokryty przez rynek o wartości 30 miliardów yuanów RMB (US$ 4.4 miliarda), jednak żaden z egzystujących biznesów B2C zobowiązał się do najwyższej jakości i bezpieczeństwa konsumentów", powiedział Bi. "I to jest nasza rynkowa nisza."
Co to jest B2C?
B2C (ang. Business-to-consumer) to nazwa relacji występujących pomiędzy firmą a klientem końcowym, często realizowanych za pomocą internetu, choć nie tylko. Stroną inicjującą transakcje jest firma. Natomiast odwrotnie C2B gdzie transakcje inicjuje klient. B2C obejmuje: przygotowanie ofert, przygotowanie zamówień, potwierdzania zamówień, płatności, realizację transakcji, wystawianie dokumentów związanych z realizacją transakcji i marketing.
Jaki jest kierunek rozwoju firmy?
Zabawkowa kraina marzeń Bi jest obecnie finansowana przez firmę i otrzymała także prawie 10 milionów dolarów w wyniku przeprowadzenia dwóch zbiórek funduszy. Druga została zakończona jeszcze zanim amerykański kryzys pożyczek subprime rozwinął się w chaos o skali światowej. Nazywając swoje przedsięwzięcie "rozpoczęciem luksusowego biznesu" Bi powiedział, że chce spowolnić tempo rozwoju swojej firmy i poświęcić więcej czasu na zbieranie opinii klientów o biznesie, aby zaoferować im więcej zabawek o dobrej jakości i jednocześnie o niższej cenie.
Współpraca z Waltem Disney Co.
Bi myślał, że trafił na żyłę złota, kiedy zabezpieczył współpracę z Walt Disney Co., aby sprzedawać licencjonowane zabawki Disneya i jako pierwszy roboty Wall-E, animowane postacie z letniego hitu filmowego zeszłorocznego lata "Wall-E" na rozpoczynającej działalność 27 czerwca 2008 roku Letao.com..
Bi powiedział, że czuł już sukces jeszcze zanim "Wall-E" wszedł na ekrany kinowe. Poprzez kontrakt przynoszący korzyści obu stronom, Bi i wyłącznemu agentowi Disneya do produktów z filmu "Wall-E", Letao stała się jedynym licencjonowanym sprzedawcą robotów z Wall-E w Chinach kontynentalnych.
Oprócz współpracy z Waltem Disneyem, Letao współpracuje także z niemiecką grupą Simba Dicke Group, japońską korporacją Japan's Sega Corp. i francuską spółką Smoby International SA. Współpraca Letao z głównymi na świecie producentami zabawek i udana selekcja produktów były dwoma kluczami do spokojnego żeglowania aż do chwili obecnej, powiedział Bi.
Selekcja produktów
Przed formalnym otwarciem strony internetowej Bi i jego zespół zaprosił 1000 pracowników firm, których właścicielami byli ich przyjaciele na imprezę, podczas której wybrali oni 100 z ponad 1000 zabawek, najbardziej popularnych w tradycyjnych miejscach, takich jak centra handlowe i supermarkiety. Taka metoda badania rynku okazała się bardzo efektywna. W jej wyniku do sprzedaży w internecine zaoferowano 72 wyselekcjonowane produkty. Zarówno ich sprzedaż, jak i opinie konsumentów spotkały się z oczekiwaniami, powiedział Bi.
Kryzys równą okazją
Po udanych 6 miesiącach kampanii rynkowej wartość sprzedaży Letao w grudniu była siedmiokrotnie większa od sprzedaży w sierpniu, powiedział Bi.
Mówiąc o swojej wizjii dla Letao i handlu w internecie w Chinach w sytuacji światowego kryzysu finansowego Bi powiedział, że jest pewny siebie i gotowy do stawienia czoła następnym wyzwaniom.
Mimo, że wielu chińskich producentów zabawek stara się przetrwać mroźną zimę, kryzys działał na korzyść jego firmy i promował pojawienie się wyprzedaży wczesną wiosną. Jest to głównie związane z przewagami frmy internetowej. Sprzedaż w internecie generalnie jest chętnie witana, jako, że producenci odnaleźć mogą tańsze kanały sprzedaży i obniżyć swoje koszty. Całkowita wartość tranzakcji w internecie w Chinach w poprzednim roku wzrosła 20%, mimo nadejścia kryzysu finansowego, według danych z IDC International. Firma badań technologicznych w swoim raporcie opublikowanym 4 stycznia prognozuje, że handel w internecie utrzyma swój wzrost przez następnych 5 lat.
Rynek chiński jest bardzo ważny
Ostatni sukces Letao związany jest również z tym, że skupia się ona na rynku krajowym.
"Letao sprzedaje zabawki dobrych marek zamiast ich produkowania. Nasz biznes jest lokalny i nastawiony na lokalnych klientów", powiedział Bi. "Z tego powodu uważamy, że kryzys światowy i zamknięcie wielu chińskich eksporterów zabawek wpłynie na Letao."
W czasie kiedy producenci na całym świecie walczą ze zmniejszającymi się zamówieniami, wciąż liczą oni na rynek chiński. Międzynarodowe marki szukają nowych rynków zbytu. Portfel dostawców Letao w ostatnich miesiącach szybko się poszerzył mimo pogarszającej się ekonomii światowej. Firma do chwili obecnej podpisała kontrakty z 25 międzynarodowymi producentami zabawek, powiedział Bi.
Kryzys ekonomiczny nieoczekiwanie pobudził sprzedaż Letao i spowodował, że do czerwca firma osiągnie profit, powiedział Bi.
Idealna proporcja zabawek dla dzieci i dla dorosłych
Firma planuje zaoferować bardziej nowatorskie zabawki dla starszych konsumentów, którzy zwracają mniejszą uwagę na cenę niż klienci kupujący zabawki dla małych dzieci. W portfelu produktów firmy około 70% zabawek przeznaczonych jest dla małych dzieci, a 30% dla osób dorosłych. Jednak idealna proporcja byłyby 40% zabawek dla małych dzieci i 60% dla dorosłych, powiedział Bi.
Bezpieczne zabawki i nauczanie dzieci
Obecnie Letao koncentruje swoją uwagę na przekazaniu swoim klientom informacji o bezpiecznych zabawkach i idei nauczania podczas zabawy. Bi powiedział, że prawie 80% rodziców, którzy zakupili zabawki nie wiedziało, jak odróżnić zabawki bezpieczne od niebezpiecznych i nie zdawali sobie sprawy z tego, że niektóre zabawki przeznaczone są dla dzieci w określonym wieku.
Lu Yinan, prezydent Letao, powiedział, że w tym roku firma planuje sponsorować niektóre inne firmy, które koncentrują się na edukacji dzieci i współpracować z nimi w prowadzeniu badań nad teoriami nauczania związanymi z nauczaniem małych dzieci.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Interes przede wszystkim - Trybuna
Chiny – UE: wreszcie spotkanie na szczycie
![]()
Przypomnijmy, że powodem ochłodzenia stosunków z największym partnerem gospodarczym, jakim dla ChRL jest UE, były kontakty niektórych jej polityków wysokiego szczebla z duchowym przywódcą Tybetańczyków, a szczególnie Nicolasa Sarkozy’ego. Prezydent Francji spotkał się bowiem z dalajlamą w czasie, kiedy Paryż kierował pracami Unii Europejskiej i nie zareagował na ostrzeżenia ze strony Pekinu, że Sarkozy ,,ryzykuje utratą zdobytych z trudem korzyści w stosunkach z Chinami''. Władze chińskie były konsekwentne, bo premier Wen Jiabao, który przyjechał w styczniu do Davos na Światowe Forum Gospodarcze, a później odwiedzał kolejno kilka stolic zachodnioeuropejskich (Berlin, Brukselę, Londyn, Madryt), celowo ominął Paryż.
Teraz stosunki z UE wyraźnie poprawiają się, na co niewątpliwie ma duży wpływ kryzys przetaczający się przez świat, w tym przez Chiny, choć z mniejszą niż w Europie siłą uderzenia. W tej sytuacji temat kryzysu był wiodącym, choć bynajmniej nie jedynym. Chiny, jak wiele na to wskazuje, utrzymają dość wysoki – na poziomie ok. 6 proc. – wzrost gospodarczy (przez ostatnich kilkanaście lat sięgał on 8 – 10 proc.). Jednocześnie Chińczycy, którzy przygotowali własny pakiet ratunkowy mający utrzymać wewnętrzny popyt na wytwarzane wyroby i uchronić tysiące miejsc pracy, nie są skłonni do hojnego wspierania pogrążonej w kryzysie gospodarki światowej. A dysponują ogromnymi rezerwami walutowymi ocenianymi na 2 biliony dol.
Chiny nie mogą jednak zapomnieć, jak bardzo są zależne od eksportu na unijne rynki i od importu z krajów UE. Dość powiedzieć, że wartość wymiany handlowej między Chinami a Unią Europejską zwiększyła się blisko trzykrotnie od 2003 r., ze 119 mld euro do 300 mld. w ub. roku. Dla Unii Państwo Środka jest drugim, po USA, największym partnerem handlowym z tym, że podobnie jak USA UE ma duży deficyt w obrotach, który w 2007 r. wyniósł ok. 160 mld euro, a w roku ubiegłym był jeszcze większy. Ten deficyt to kolejny temat dyskusji. Ostatnio kraje UE na coraz większą skalę stosują cła antydumpingowe na wiele artykułów, np. na niektóre wyroby ze stali, co Chińczykom bardzo się nie podoba.
Drażliwą sprawą omawianą podczas spotkania w Pradze jest ocieplenie klimatu, a więc ochrona środowiska naturalnego, emisja gazów cieplarnianych, do których to spraw Chiny nie przywiązują jak dotychczas wagi i są największym trucicielem, który zlekceważył protokół z Kioto. UE chce wymóc na Pekinie ograniczanie emisji gazów cieplarnianych.
Zaniepokojenie UE wywołuje niezmiennie sytuacja w Chinach w dziedzinie praw człowieka, na który to temat władze ChRL nie chcą rozmawiać powtarzając, że to jest sprawa wewnętrzna Chin, z czym UE się nie zgadza. Bez względu jednak na rozbieżności, na nierozwiązaną sprawę komputerowego piractwa, podrabiania markowych artykułów Chiny i UE mają wspólne wielkie interesy. I choćby z tego powodu ci partnerzy skazani są na sukces.
Chińczycy mogą wejść do rywalizacji o Opla - pb.pl
.jpeg)
Czwartym uczestnikiem rywalizacji o przejęcie europejskiego Opla i Vauxhalla może być chińska spółka, dowiedział się Bloomberg.
Nie wiadomo, która ze spółek wysłała list z ofertą. Wiadomo, że zrobiła to w czwartek, dzień terminie ich składania. Anonimowi informatorzy Bloomberga twierdzą, że konkretna oferta Chińczyków może nie zostać „zmaterializowana.
Bloomberg skontaktował się z największymi chińskimi spółkami motoryzacyjnymi w tej sprawie. SAIC Motor, lider branży, odmówił komentarza. Rzecznik Chongqing Changan Automobile zaprzeczył, jakoby jego spółka była zainteresowana Oplem. Rzecznicy Dongfeng Motor Group i Geely Holding Group powiedziali, że nic nie wiedzą o jakiejkolwiek ofercie. Z rzecznikiem Chery Automobile nie udało się skontaktować.
General Motors, którego los ma być przesądzony 1 czerwca, chce sprzedać większościowe udziały w europejskim biznesie. Zainteresowanie zgłosiły Fiat, Magna International i RHJ International.
MD, Bloomberg
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | | dalej |
Chiny Globalny Lider XXI wieku Marcin Nowak